Jeden z czterech elektrycznych busów obsługujących drogę do Morskiego Oka wciąż stoi w serwisie. Auto zepsuło się już pierwszego dnia sezonu. Tatrzański Park Narodowy uspokaja turystów, ale terminu naprawy nie podaje.
Co się stało z busem?
Bus odmówił posłuszeństwa 1 maja, kiedy elektryczne pojazdy wróciły na trasę po zimowej przerwie. Awaria unieruchomiła go na Polanie Włosienica. Służby musiały ściągnąć auto lawetą. Od tamtej pory pojazd nie wrócił na szlak.
Kiedy bus wróci do służby?
Tego na razie nie wiadomo. TPN czeka na diagnozę serwisu i nie podaje żadnego terminu. Nie ujawniono też, co dokładnie uległo uszkodzeniu. Pojazd powinien być objęty gwarancją – cała flota kosztowała 3,7 mln zł i została zakupiona w ubiegłym roku.
Czy turyści odczują utratę jednego busa?
TPN zapewnia, że nie. Trzy pozostałe pojazdy mają wystarczyć do obsługi ruchu na trasie, a rozkład jazdy pozostaje bez zmian. Magdalena Zwijacz-Kozica z Tatrzańskiego Parku Narodowego cytowana przez Gazetę Krakowską, podkreśla, że awaria jednego busa nie oznacza komplikacji dla turystów.



