Sąd Najwyższy rozpatruje w czwartek kasację prokuratury w sprawie zabójstwa studentki Katarzyny Z. z końca lat 90. Rok temu sąd apelacyjny uniewinnił głównego podejrzanego. Prokuratura nie odpuszcza.
Uniewinnienie, które nie zamknęło sprawy
W październiku 2024 roku Sąd Apelacyjny w Krakowie uniewinnił Roberta J., skazanego wcześniej na dożywocie za zabójstwo 23-letniej studentki religioznawstwa Uniwersytetu Jagiellońskiego. Sąd przyznał, że nie ma pewności ani co do winy, ani co do niewinności oskarżonego, ale zasada domniemania niewinności zmusiła go do wydania wyroku uniewinniającego.
Prokuratura Krajowa uznała ten wyrok za błędny i złożyła kasację obejmującą 23 zarzuty dotyczące rażących naruszeń prawa procesowego.
Co wydarzyło się pod koniec lat 90.
Katarzyna Z. zaginęła w listopadzie 1998 roku. Dwa miesiące później policja wyłowiła z Wisły fragmenty jej ciała. Zwłoki były pozbawione skóry, która została fachowo odcięta i wypreparowana. To od tego szczegółu wzięła się nazwa całego śledztwa.
Sprawa przez lata pozostawała nierozwiązana. Wróciło do niej krakowskie Archiwum X, a prokuratura wznowiła śledztwo w 2012 roku. W 2017 roku zatrzymano Roberta J.
Dowody, które nie przekonały sądu
Materiał dowodowy w sprawie miał charakter poszlakowy. Prokuratura oparła oskarżenie między innymi na profilu psychologicznym sprawcy, zeznaniach anonimowych świadków oraz analizie włosa znalezionego w mieszkaniu podejrzanego, który biegła połączyła z Katarzyną Z. Sąd apelacyjny zakwestionował wiarygodność tych dowodów.
Sędzia wskazał, że łańcuch poszlak można uznać za zamknięty wyłącznie wtedy, gdy żadna z nich nie budzi wątpliwości. W tej sprawie wątpliwości pozostały.
Co teraz
Sąd Najwyższy musi zdecydować, czy uniewinnienie było zgodne z prawem. Równolegle w Sądzie Okręgowym w Katowicach toczy się sprawa o odszkodowanie. Robert J. domaga się blisko 23 milionów złotych za siedem lat spędzonych w areszcie.



