Młody niedźwiedź brunatny znalazł się w śmiertelnej pułapce na tatrzańskiej grani. Zwierzę o mało nie spadło w przepaść. Wszystko przez nieodpowiedzialne zachowanie turystów.
Przepędzony w górę
To nie niedźwiedź zagroził ludziom – tym razem było odwrotnie. W piątek 27 czerwca młody brunatny drapieżnik pojawił się na wysokości 2350 metrów n.p.m. w rejonie Rysów. Według tatrzańskiego przewodnika Szymona Stocha, który nagrał całe zdarzenie, zwierzę wcześniej zostało przepędzone przez turystów i uciekło w najwyższe partie gór.
Bez drogi ucieczki
Na ekspozowanej grani niedźwiedź znalazł się w pułapce. Po lewej stronie czekała wyśnieżona rysa, po prawej krucha i zerwana Grzęda. W górę i w dół prowadziły jedynie łańcuchy przymocowane do skał. Zwierzę w panice miotało się po stromych skałach, a w pewnym momencie straciło równowagę i omal nie runęło w przepaść.
Szczęśliwe zakończenie
Niedźwiedziowi ostatecznie udało się wdrapać na grań i przejść na słowacką stronę. Zszedł do Doliny Mięguszowieckiej. Przewodnik Stoch w Gazecie Krakowskiej podkreślił, że to właśnie niedźwiedź był w tej sytuacji najbardziej przerażony. Szymon Stoch zaznaczył, że w ciągu wielu lat pracy w górach nigdy wcześniej nie spotkał się z podobną sytuacją.



