Kraków planuje wybudować metro, które będzie jeździło samo – bez maszynistów za sterami. Miasto już teraz zastrzega, że nie wyobraża sobie innego rozwiązania.
Autonomia od pierwszego dnia
Kraków chce zbudować dwie linie metra – M1 i M2 – o łącznej długości około 29 kilometrów, z 29 stacjami. Od początku projektowania miasto zakłada najwyższy poziom automatyzacji, czyli GoA4. Oznacza to, że pociągi mają kursować bez udziału człowieka za sterami. Ruch będzie nadzorowany zdalnie z centrum zarządzania.
Dlaczego bez maszynisty?
Automatyczne metro pozwala puszczać pociągi częściej i taniej. Miasto liczy na to, że na wspólnym odcinku obu linii składy będą mogły kursować nawet co 60 sekund – bez rozbudowy torów czy stacji. Na starcie zakłada się częstotliwość co cztery minuty na każdej linii, czyli co dwie minuty na odcinku wspólnym. Niższe koszty eksploatacji i mniejsze zużycie energii mają z czasem zwrócić wyższe wydatki na budowę infrastruktury.
Kraków rozmawia z największymi producentami
Miasto prowadzi już wstępne konsultacje z producentami taboru i systemów sterowania. Na liście rozmówców znalazły się między innymi Alstom, Siemens, Škoda, Hitachi i CAF, a także polskie firmy – PESA i Newag. Kraków przygląda się też rozwiązaniom, które działają już w Mediolanie, Kopenhadze, Wiedniu i Tuluzie.
Przepisy do zmiany
Jest jeden problem – polskie prawo nie pozwala dziś na uruchomienie metra bez maszynisty. Kraków uczestniczył w seminarium w Warszawie, gdzie eksperci i przedstawiciele branży dyskutowali o tym, jak zmienić regulacje, żeby autonomiczne metro mogło w Polsce w ogóle powstać.



