Kraków Airport zrobił ważny krok w walce z jednym z największych wrogów lotniska – ograniczoną widocznością. Od 1 października działa nowy system precyzyjnego podejścia ILS/DME „KRW”. Czy oznacza to, że jesienne mgły przestaną być problemem dla pasażerów? Nie do końca. Jest jednak powód, by w przyszłości oczekiwać większej odporności lotniska na trudne warunki.
Mgła nie zniknie, ale samolotom może być łatwiej
Dla pasażera mgła nad Krakowem oznacza często jedno: sprawdzanie aplikacji przewoźnika i nerwowe oczekiwanie na informację o locie. Nowy system ILS/DME ma pomóc przede wszystkim załogom samolotów podczas precyzyjnego podejścia do pasa. System przekazuje samolotowi informacje pozwalające dokładniej utrzymać właściwy kierunek oraz ścieżkę schodzenia. Od 1 października system „KRW” pracuje operacyjnie w kategorii I (CAT I).
Technicznie jest już gotowy na CAT II
Kraków Airport poinformował, że nowy system spełnia już wymagania techniczne kategorii II. Potwierdził to oblot wdrożeniowy, a infrastruktura lotniskowa została dostosowana do wymogów tej kategorii. To jednak nie oznacza, że CAT II działa już dzisiaj. Uruchomienie systemu w tej kategorii zaplanowano na I kwartał 2027 roku. Wcześniej konieczne jest zakończenie wszystkich procedur formalnych i operacyjnych oraz certyfikacja.
Czyli obecna sytuacja wygląda następująco:
październik 2026 → CAT I działa operacyjnie
I kwartał 2027 → planowane uruchomienie CAT II
Co właściwie zmieni CAT II?
CAT II pozwala wykonywać precyzyjne podejścia przy gorszych warunkach widzialności niż w przypadku standardowego CAT I. Przepisy dotyczące operacji CAT II określają m.in. wymagania dotyczące wysokości decyzji i wymaganej widzialności wzdłuż drogi startowej. W praktyce oznacza to, że w niektórych sytuacjach, gdy warunki pogodowe byłyby zbyt trudne dla standardowego podejścia, odpowiednio wyposażony samolot i załoga będą mogli wykorzystać możliwości CAT II. To właśnie może mieć znaczenie podczas jesiennych i zimowych mgieł.
CAT II nie oznacza jednak „lądowania w każdej mgle”
To najważniejsza rzecz, o której warto pamiętać. Nowy system nie sprawi, że samoloty będą mogły lądować bez względu na pogodę. Do wykonania podejścia CAT II potrzebne są nie tylko odpowiednie urządzenia na lotnisku. Znaczenie ma również wyposażenie konkretnego samolotu, jego certyfikacja, procedury przewoźnika oraz odpowiednie kwalifikacje załogi.
Przepisy przewidują także określone minima widzialności. Dla standardowych operacji CAT II wymagany jest m.in. odpowiedni zakres widzialności wzdłuż drogi startowej. Dlatego nawet po uruchomieniu CAT II może zdarzyć się sytuacja, w której warunki będą zbyt trudne do wykonania bezpiecznego podejścia.
Co więc zmieni się dla pasażerów?
Najważniejsza zmiana może być odczuwalna wtedy, gdy warunki pogodowe będą trudne, ale nadal mieszczące się w możliwościach systemu i konkretnej operacji. Dzisiaj część ograniczeń związanych z widzialnością może oznaczać konieczność oczekiwania, przekierowania samolotu albo zmiany organizacji operacji.
Po uruchomieniu CAT II zakres warunków, w których możliwe będzie wykonywanie precyzyjnych podejść, powinien się zwiększyć. Nie będzie to jednak „koniec mgieł”. Będzie to raczej kolejne zabezpieczenie przed ich skutkami.
Dlaczego właśnie teraz?
Timing nie jest przypadkowy. Jesień to okres, w którym warunki atmosferyczne mogą szybko się zmieniać. Mgła, niska podstawa chmur czy ograniczona widzialność są szczególnie istotne z punktu widzenia operacji lotniczych. Dlatego informacja o uruchomieniu nowego systemu pojawia się w momencie, gdy sezon na trudniejszą pogodę właśnie się rozpoczyna. Na pełne możliwości nowej infrastruktury trzeba jednak jeszcze poczekać.
Czy następnej zimy pasażerowie odczują różnicę?
Jeżeli proces certyfikacji zakończy się zgodnie z planem, I kwartał 2027 roku będzie momentem, w którym CAT II ma zostać uruchomiony operacyjnie. Dopiero wtedy będzie można realnie oceniać, jak zmieni się funkcjonowanie lotniska podczas ograniczonej widzialności. Trzeba zaznaczyć jasno, że Kraków Airport nie pozbywa się mgły. Nie ma też technologii, która zagwarantuje, że każdy samolot w każdych warunkach wyląduje zgodnie z rozkładem. Nowy system ma zrobić coś bardziej konkretnego – zwiększyć możliwości wykonywania precyzyjnych podejść wtedy, gdy pogoda zaczyna utrudniać pracę lotniska.
A dla pasażerów oznacza to potencjalnie mniej sytuacji, w których pogoda sama w sobie zamyka drogę do lądowania. Na odpowiedź, jak duża będzie ta różnica, trzeba jednak poczekać do przyszłorocznego uruchomienia CAT II.


