Od kilku tygodni w Krakowie trwa zmasowana akcja referendalna, która może kosztować nawet kilka milionów złotych. Czy w końcu dowiemy się, kto wyłożył te pieniądze? Małopolscy parlamentarzyści Koalicji Obywatelskiej składają w tej sprawie wniosek do komisarz wyborczej.
Kampania referendalna przybiera na sile. Na ulicach miasta widzimy osoby zachęcające do udziału, rozdające ulotki i gazetki. Ogłoszenia wiszą na płatnych słupach ogłoszeniowych, a agresywna kampania przeciwko prezydentowi Aleksandrowi Miszalskiemu jest prowadzona także w internecie.
Kto finansuje akcję referendalną w Krakowie?
Kto za to wszystko płaci? Zgodnie z artykułem 39 ustawy z dnia 15 września 2000 roku o referendum lokalnym, finansowanie referendum jest jawne. Inicjator jest zobowiązany udostępnić informację o ponoszonych wydatkach nie tylko w związku z prowadzoną przez niego kampanią referendalną, ale całością działań związanych z inicjowaniem procesu referendalnego, w tym z okresem, w którym prowadził on zbiórkę podpisów.
Co ważne, inicjator referendum nie może przyjmować korzyści majątkowych od obcych podmiotów, przedsiębiorców, czy też finansować kampanii z nielegalnych źródeł.
Wniosek do komisarz wyborczej
Do tej pory inicjator referendum, a więc Jan Hoffman dość lakonicznie odpowiadał na pytania o finansowanie akcji. W marcu Hoffman publicznie przyznał, to co było oczywiste, że do referendum dołączyło stowarzyszenie Łukasza Gibały, Kraków dla Mieszkańców.
– Z prośbą o współpracę zwrócił się do nas jeden z partnerów, osoba zaangażowana w stowarzyszenie Kraków dla Mieszkańców – mówił wtedy Hoffman.
Znaków zapytania nadal jest bardzo dużo. Z tego powodu małopolscy parlamentarzyści Koalicji Obywatelskiej złożą w piątek do komisarz wyborczej wniosek o podjęcie działań, które ujawnią skalę i źródła finansowania akcji referendalnej.



