Jedna z najpopularniejszych atrakcji Krakowa wraca do zwiedzających. Wawel udostępnił nową trasę, która prowadzi przez Smoczą Jamę i opowiada historię wzgórza od początku.
Sto lat i czas na zmiany
Smocza Jama działa nieprzerwanie od 1918 roku. Po ponad stu latach Zamek Królewski na Wawelu zdecydował się na modernizację jednego z najbardziej rozpoznawalnych miejsc w Polsce. Od piątku zwiedzający mogą przejść nową trasą „Szukając smoka”, która łączy rezerwat archeologiczno-architektoniczny Międzymurze z samą jaskinią.
Co zmieniło się w środku
Twórcy trasy postawili na inny sposób opowiadania. Zwiedzanie zaczyna się w Międzymurzu, gdzie można poznać historię geologiczną wzgórza i najstarszą wersję legendy o smoku – tę zapisaną przez Wincentego Kadłubka na przełomie XII i XIII wieku. To nie jest historia o owieczce i szewczyku. Smok wraca tu do swojej pierwotnej, mrocznej postaci.
W jaskini zmieniło się oświetlenie. Jest ono teraz cichsze i lepiej podkreśla naturalne skały. Całość uzupełnia ścieżka dźwiękowa, która buduje nastrój. Samego smoka nie widać – jego obecność sugerują światło, cień i dźwięk.
Prehistoryczny gość na trasie
Na zwiedzających czeka też niespodzianka naukowa. Na trasie stanęła rekonstrukcja szkieletu gada sprzed około 210 milionów lat. Naukowcy nazwali go „Smokiem Wawelskim”. Powstała ona we współpracy Zamku Królewskiego z Instytutem Paleobiologii PAN.
Co zostało bez zmian
Rzeźba przy wyjściu z jaskini nadal zieje ogniem. To jeden z najbardziej fotografowanych punktów w Krakowie i twórcy trasy nie zdecydowali się go zmieniać.




