Prokuratura ma już szczegółowe opinie biegłych dotyczące śmierci czterech osób, których ciała znaleziono w mieszkaniu w Skawinie. Dokumentacja potwierdza dotychczasowy kierunek śledztwa. Wiadomo również, że w dokumentacji NFZ nie ma informacji o wcześniejszym leczeniu psychiatrycznym Mateusza G. Śledczy nadal czekają jednak na wyniki toksykologii i nie znają motywu tragedii.
Do tragedii doszło 3 lipca 2026 roku w mieszkaniu przy ul. Niepodległości w Skawinie. Znaleziono tam ciała 27-letniej Gabrieli G., jej 35-letniego męża Mateusza G., ich ośmiodniowej córki Luizy oraz 59-letniej Zofii P., matki Gabrieli. Od początku śledztwa prokuratura wskazywała, że najbardziej prawdopodobny przebieg wydarzeń zakładał zabójstwo trzech osób przez Mateusza G., a następnie jego samobójstwo.
Opinie biegłych potwierdzają dotychczasowe ustalenia
Najnowsze szczegółowe opinie posekcyjne nie zmieniły kierunku prowadzonego śledztwa. Jak przekazał „Faktowi” prokurator Tomasz Waszczuk, ustalenia biegłych potwierdzają wcześniejszą wersję wydarzeń.
„Posekcyjne, szczegółowe opinie biegłych potwierdzają wersję, którą przedstawialiśmy wcześniej. Możemy powiedzieć, iż sprawcą tej zbrodni był Mateusz G.” — przekazał prokurator Tomasz Waszczuk.
Wcześniejsze wyniki sekcji wykazały u Zofii P. rozległe obrażenia głowy. Obrażenia głowy stwierdzono także u Gabrieli G., u której ujawniono również rany cięte. Rany cięte stwierdzono także u ośmiodniowej Luizy i Mateusza G.
W dokumentacji NFZ nie ma śladów leczenia psychiatrycznego
Śledczy sprawdzili również historię medyczną Mateusza G. Prokuratura uzyskała pełną dokumentację z Narodowego Funduszu Zdrowia.
„Uzyskaliśmy pełną dokumentację z NFZ. Nie ma tam żadnych śladów wskazujących na to, by Mateusz G. leczył się wcześniej psychiatrycznie” — powiedział prokurator Tomasz Waszczuk.
To jednak nie daje odpowiedzi na pytanie o stan psychiczny mężczyzny bezpośrednio przed tragedią.
Śledczy nadal czekają na toksykologię
Jednym z elementów śledztwa, na który nadal czekają prokuratorzy, są wyniki badań toksykologicznych. Mają one wykazać, czy Mateusz G. w chwili tragedii znajdował się pod wpływem alkoholu lub innych substancji. Na obecnym etapie nie ma więc podstaw, by przesądzać, czy jakiekolwiek substancje miały wpływ na jego zachowanie.
Motyw wciąż pozostaje zagadką
Mimo kolejnych ustaleń śledczy nadal nie odpowiedzieli na pytanie, co doprowadziło do tragedii. Prokuratura nie informuje o znalezieniu listu pożegnalnego, który mógłby pomóc w ustaleniu motywu. Nadal analizowane są również inne materiały zabezpieczone w toku postępowania. Na dziś prokuratura pozostaje przy ustaleniu, że za śmierć trzech osób odpowiadał Mateusz G., który następnie odebrał sobie życie. Nie wiadomo jednak, co było bezpośrednią przyczyną jego działania. Śledztwo w tej sprawie nadal trwa.
Źródło : o2.pl


