Pierwsza runda Pucharu Polski przyniosła prawdziwe trzęsienie ziemi w krakowskiej piłce. Wisła, Cracovia i Wieczysta pożegnały się z rozgrywkami po porażkach z rywalami z niższych lig, a najboleśniej upadek odczuła Wieczysta, przegrywając 1:3 z drugoligową Avią Świdnik.
Wieczysta rozbita przez drugoligowca
Wieczysta Kraków, drużyna budowana z dużymi ambicjami gry w ekstraklasie, nie poradziła sobie z Avią Świdnik na jej terenie. Gospodarze objęli prowadzenie już w 14. minucie po efektownej kontrze, gdy Michał Zuber piętą pokonał bramkarza gości. Wieczysta odpowiedziała w 40. minucie, kiedy Efthymis Koulouris wykorzystał błąd obrony rywala i doprowadził do wyrównania. Krakowianie mieli przewagę na boisku i oddawali więcej strzałów, ale znów zawiodła skuteczność pod bramką.
W drugiej połowie inicjatywę przejęła Avia. W 64. minucie Andrii Remeniuk ponownie dał prowadzenie gospodarzom, a Wieczysta mimo kilku dogodnych sytuacji, między innymi Lucasa Piazona, nie potrafiła doprowadzić do wyrównania. Ostateczny cios zadał w 85. minucie Bartosz Falbierski, ustalając wynik na 3:1 dla drugoligowca. Dla Wieczystej to bolesna eliminacja już w pierwszej rundzie i wyraźny sygnał, że w drużynie jest wiele do poprawy.
Wisła i Cracovia poszły w jej ślady
Kraków pożegnał się z Pucharem Polski właściwie w komplecie. Wisła Kraków przegrała 1:2 z pierwszoligową Odrą Opole, mimo prowadzenia po golu Macieja Kuziemki w 16. minucie. Po czerwonej kartce dla Marko Božicia w 31. minucie krakowianie musieli grać w dziesiątkę i ostatecznie stracili dwie bramki w drugiej połowie.
Jeszcze większą sensację sprawił Znicz Pruszków, drugoligowiec, który wyeliminował Cracovię po rzutach karnych. Mecz w Pruszkowie zakończył się wynikiem 1:1 po dogrywce, gol Ajdina Hasicia dał Cracovii prowadzenie w 80. minucie, a gospodarze wyrównali z jedenastego metra w doliczonym czasie. O awansie zdecydowała seria rzutów karnych, którą 4:3 wygrał Znicz. Bohaterem gospodarzy został zaledwie 17-letni bramkarz Norbert Gzowski, który obronił trzy jedenastki.


