----- Reklama -----

„Dzień Pieszego Pasażera” w Krakowie. Strach wychodzić z domu

M N
M N

W Krakowie chyba postanowiono urządzić „Dzień Pieszego Pasażera”. Ten sam, który pamiętamy z „Misia” Stanisława Barei. Tyle że Bareja nie musiałby już niczego wymyślać. Wystarczyłoby, żeby wyszedł dziś na krakowską ulicę, spojrzał na rozkopane torowiska i zapisał wszystko w notesie.

Bo lista jest imponująca. Właśnie ruszył remont torowiska na ul. Limanowskiego – między ul. św. Kingi a Tarnowskiego wymienianych jest około 125 metrów szyn. Prace mają zakończyć się pod koniec sierpnia.

„Dzień Pieszego Pasażera” w Krakowie

W tym samym czasie od początku czerwca trwa przebudowa węzła tramwajowego „Bagatela”. Prace obejmują odcinek od Teatru Bagatela do ul. Garbarskiej oraz rejon skrzyżowania Karmelickiej, Podwala i Dunajewskiego. Cała inwestycja ma potrwać około dziewięciu miesięcy, czyli do końca stycznia 2027 roku. Co prawda od września i października tramwaje będą stopniowo wracać na część tras, ale pełne zakończenie kontraktu zaplanowano dopiero na koniec stycznia.

Jest jeszcze Grzegórzecka. Remont rozpoczął się 4 lipca, a pierwotnie zakładany termin trzeba było wydłużyć. Po rozebraniu nawierzchni okazało się, że torowisko jest w gorszym stanie, niż zakładano. Trzeba wymienić szyny, zrobić nową betonową płytę i naprawić odwodnienie. Nowy termin zakończenia prac to koniec września.

A gdyby komuś było mało, miasto już zapowiedziało następne atrakcje. We wrześniu, po zakończeniu prac na Limanowskiego, planowany jest remont torów na Rondzie Mogilskim w kierunku ul. Lubicz. W tym roku ma się też rozpocząć remont torowiska na odcinku między węzłami „Stradom” a „Wanda”, czyli od Stradomskiej do Dominikańskiej. A w kolejce czeka już Starowiślna – jej remont planowany jest na początek przyszłego roku.

Długa lista remontów w Krakowie

I oczywiście wszystkie te remonty są potrzebne. Torowiska mają swoje lata, są intensywnie eksploatowane i kiedy wreszcie ktoś zaczyna je naprawiać, trudno protestować. Problem zaczyna się wtedy, kiedy mieszkańcowi Krakowa pozostaje pytanie: czy naprawdę trzeba robić to wszystko naraz?

Bo mamy już sytuację trochę jak z „Misia”: pasażer chce po prostu wsiąść do tramwaju i dojechać do celu, a miasto odpowiada mu kolejnymi objazdami, przesiadkami i komunikatami o zmianach tras. Tramwaj nie jedzie tędy, bo remont. Tamten nie jedzie tamtędy, bo kolejny remont. Autobus stoi w korku, bo zwężenie. Samochód stoi w korku razem z autobusem. A pieszy? Pieszy, jak to w Krakowie, najwyraźniej ma obecnie najlepszą sytuację.

Może więc zamiast kolejnego festiwalu, koncertu albo pikniku miejskiego oficjalnie ogłośmy „Dzień Pieszego Pasażera”. Kraków ma już wszystko, czego potrzeba: zamknięte torowiska, objazdy, przystanki zastępcze i tłumy ludzi przemieszczających się z buta. Bareja byłby zachwycony.

Pozostaje tylko ustalić, czy za biletem na tę imprezę trzeba stać w kolejce, czy – zgodnie z duchem krakowskiej komunikacji – kolejka sama przyjedzie za nas.

Quick Link

Podaj dalej
Zostaw komentarz

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *