Mimo że Cracovia stworzyła sporo sytuacji, to nie potrafiła pokonać bramkarza Pogoni. Drużynie ze Szczecina udało się to dwa razy i z Krakowa wywiozła trzy punkty. Gospodarze nie wygrali w Ekstraklasie już od dziesięciu spotkań.
Obie drużyny rozpoczęły sezon poniżej oczekiwań. Pogoń przegrała u siebie z Legią Warszawa, a Cracovia zremisowała w Poznaniu z mistrzem Polski. Krakowianie liczyli, że inauguracja u siebie pomoże im w przełamaniu długiej passy bez wygranej. Trzech punktów nie zdobyli bowiem od 21 marca. To w sumie dziewięć meczów bez wygranej.
Brutalne pobicie na Szewskiej. Policja publikuje wizerunki i prosi o pomoc
Początek meczu był wyrównany, ale później ku zaskoczeniu kibiców gospodarzy do głosu doszli goście. Stworzyli kilka okazji, a najlepszą miał Darko Churlinov. Z około 12 metrów strzelił jednak nad bramką. Cracovia pierwszy celny strzał oddała po niemal półgodzinie. Kahveh Zahiroleslam nie dość, że główkował lekko, to prosto w bramkarza.
Lepiej zrobił to Beno Selan, ale bramkarz Pogoni obronił. Za chwilę ponownie główkował Zahiroleslam, tym razem obok bramki.
Najpiękniejsza Polka wybrana. Korona trafiła do Wiktorii Ptak
Po zmianie stron Pogoni wystarczyło niespełna 40 sekund, by objęli prowadzenie. Paul Mukairu zostawił piłkę Leo Borgesowi, który popisał się mocnym precyzyjnym strzałem i było 1:0.
Cracovia szybko chciała odpowiedzieć i nawet stworzyła dogodne sytuacje. Tyle że Zahiroleslam za każdym razem ja zmarnował. W 64. minucie wyrównać udało się Martinowi Minczewowi po świetnym zagraniu Ajdina Hasicia. Radość była jednak bardzo krótka, bo Bułgar był na spalonym. Kwadrans przed końcem przed szansą stanął Mateusz Klich, ale Cojocaru kapitalnie obronił.
Cracovia próbowała do końca, ale w doliczonym czasie nadziała się na kontratak Pogoni. Benjamin Mendy strącił piłkę, a Mukairu łatwo poradził sobie z bramkarzem i Szczecinianie wygrali 2:0.



