----- Reklama -----

Krakowskie szkoły czekają na pieniądze. Magistrat odpowiada, kiedy będzie wiadomo, czy faktycznie są braki

PA
PA

Czy w krakowskich szkołach rzeczywiście brakuje pieniędzy na wynagrodzenia? Na razie miasto nie podaje konkretnej kwoty. W odpowiedzi na interpelację Łukasza Gibały magistrat tłumaczy, że rzeczywiste zapotrzebowanie będzie znane dopiero po wrześniowej aktualizacji arkuszy organizacyjnych. Jednocześnie zapewnia, że pismo wysłane do dyrektorów szkół nie było poleceniem ograniczania wydatków potrzebnych do funkcjonowania placówek.

Sprawa zaczęła się od pisma skierowanego do dyrektorów krakowskich jednostek oświatowych. Dokument dotyczył analizy planów finansowych i możliwości znalezienia wolnych środków, które mogłyby zostać przeznaczone na obligatoryjne składniki wynagrodzeń.

Temat zainteresował radnego Łukasza Gibałę, który 17 sierpnia złożył w tej sprawie interpelację. Pytał m.in. o skalę ewentualnych niedoborów pieniędzy na wynagrodzenia oraz o to, czy problem dotyczy wszystkich placówek, czy tylko części z nich. Chciał także wiedzieć, jaka jest różnica pomiędzy środkami zaplanowanymi na pensje a rzeczywistymi potrzebami zgłaszanymi przez szkoły.

Magistrat: na ostateczne liczby trzeba poczekać

Odpowiedź miasta została podpisana 28 sierpnia przez sekretarza miasta Antoniego Fryczka. Magistrat nie przedstawia w niej konkretnej kwoty brakujących pieniędzy. Tłumaczy, że na tym etapie roku budżetowego nie można jeszcze określić ostatecznego zapotrzebowania. Kluczowy będzie wrzesień. Wtedy mają zostać przygotowane aneksy do arkuszy organizacyjnych na rok szkolny 2026/2027. To właśnie one pokażą m.in. faktyczną liczbę etatów, wymiar godzin oraz strukturę zatrudnienia w poszczególnych jednostkach.

„Rzeczywiste zapotrzebowanie na środki na wynagrodzenia będzie znane dopiero po sporządzeniu we wrześniu aneksów do arkuszy organizacyjnych na rok szkolny 2026/2027” – czytamy w odpowiedzi magistratu.

To nie był nakaz cięcia wydatków?


Jednym z istotnych elementów odpowiedzi jest stanowisko magistratu dotyczące samego pisma skierowanego do dyrektorów. Miasto podkreśla, że dokument miał charakter rutynowy i był związany z nadzorem nad gospodarką finansową jednostek sektora finansów publicznych. Według magistratu podobna korespondencja jest prowadzona co roku w okresie intensyfikacji prac nad budżetem. Władze miasta zaznaczają przy tym, że dyrektorzy nie otrzymali polecenia ograniczania wydatków statutowych szkół ani nakazu przesuwania określonej części pieniędzy na wynagrodzenia.

Jak wyjaśnia magistrat chodziło o przeanalizowanie planów finansowych pod kątem ewentualnych wolnych środków, które mogłyby zostać wykorzystane na obligatoryjne składniki wynagrodzeń.

„Nie ma podstaw do takiego stwierdzenia”

Szczególnie istotne jest stanowisko miasta dotyczące wpływu sytuacji finansowej na codzienne funkcjonowanie szkół. Magistrat wymienia wydatki, które – jak podkreśla – nie mają być ograniczane na podstawie wspomnianego pisma. Chodzi m.in.. o media, gospodarowanie odpadami, bieżące utrzymanie oraz drobne remonty.

„Na obecnym etapie nie ma podstaw do stwierdzenia, że poziom finansowania oświaty uniemożliwia realizację zadań statutowych szkół ” – przekazano w odpowiedzi na interpelację. 

Miasto zaznacza również, że środki zgromadzone na wydzielonych rachunkach dochodów jednostek powinny być w pierwszej kolejności przeznaczane na zapewnienie ciągłości funkcjonowania szkoły.

Jakie są dalsze kroki?

Miasto zapowiada, że po zakończeniu aktualizacji arkuszy organizacyjnych przeanalizuje wykonanie planu wydatków jednostek oświatowych. Jeżeli okaże się, że szkołom rzeczywiście zabraknie pieniędzy, możliwe będą korekty budżetu i zwiększenie planu wydatków na oświatę.

Na razie magistrat nie przesądza więc, że w krakowskich szkołach występuje konkretny niedobór środków na pensje. Ostateczna odpowiedź ma być możliwa dopiero po zebraniu danych z jednostek.

To oznacza, że sprawa, którą w swojej interpelacji nagłośnił Łukasz Gibała, pozostaje przede wszystkim kwestią do rozstrzygnięcia na podstawie wrześniowych danych finansowych i kadrowych. Samo pismo do dyrektorów – według wyjaśnień miasta miało charakter monitorujący i przygotowawczy, a nie nakazywało szkołom cięcia wydatków potrzebnych do ich normalnego funkcjonowania.

Quick Link

Podaj dalej
Zostaw komentarz

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *