Transport, nowe inwestycje, mieszkania i rozwój gospodarczy. Podczas debaty kandydatów na prezydenta Krakowa padło wiele deklaracji dotyczących przyszłości miasta. Jedno pytanie wracało jednak jak bumerang: skąd wziąć pieniądze na realizację tych planów?
W środowej debacie „Bitwa o Kraków” spotkali się Bartosz Bocheńczak, Michał Drewnicki, Łukasz Gibała, Daria Gosek-Popiołek, Aleksandra Owca i Monika Piątkowska. Kandydaci rozmawiali m.in. o komunikacji, Strefie Czystego Transportu, inwestycjach i miejskich finansach. I właśnie pieniądze mogą okazać się jednym z najtrudniejszych problemów dla przyszłego prezydenta Krakowa.
Wielkie plany, trudne pytanie o finansowanie
Wśród propozycji pojawiały się kosztowne inwestycje i pomysły na rozwój miasta. Kandydaci przedstawiali różne recepty na transport, infrastrukturę czy gospodarkę.
Problem pojawia się jednak w momencie, gdy do deklaracji trzeba dopisać konkretną kwotę i źródło jej finansowania. Podczas debaty ekspert SGH dr Artur Bartoszewicz zwrócił uwagę, że w propozycjach kandydatów brakowało szczegółowych informacji dotyczących tego, z czego konkretnie miałyby zostać sfinansowane zapowiadane działania. Wskazywał przy tym na znaczenie sytuacji finansowej miasta oraz przyszłych dochodów z PIT i CIT. To właśnie ten element może być dla wyborców jednym z najważniejszych kryteriów oceny programów.
Transport – wszyscy chcą zmian, ale różnią się pomysłami
Jednym z głównych tematów debaty był transport. Michał Drewnicki wskazywał na problemy z korkami, kosztami komunikacji oraz potrzebę rozwoju systemu Parkuj i Jedź. Mówił również o wykorzystaniu terenów pod rozwój niskoemisyjnego przemysłu. Łukasz Gibała jako jeden z najważniejszych problemów wymienił transport i ruch samochodowy. W debacie wrócił również temat Strefy Czystego Transportu, gdzie Gibała przypominał, że jego stanowisko wobec SCT zmieniało się wraz ze zmianą przedstawianych szacunków dotyczących liczby samochodów objętych ograniczeniami.
Z kolei Monika Piątkowska oraz Daria Gosek-Popiołek dyskutowały m.in. o dużych inwestycjach drogowych. W rozmowie pojawiły się szacunki sięgające kilku miliardów złotych dla projektów związanych z trasami Pychowicką i Zwierzyniecką. To pokazuje skalę problemu: lista potrzeb Krakowa jest długa, a każda kolejna duża inwestycja oznacza pytanie o jej finansowanie.
Mieszkania, przemysł, drogi. Lista potrzeb jest długa
Kandydaci różnili się także w kwestii tego, na co w pierwszej kolejności powinny zostać przeznaczone miejskie środki. W debacie pojawiały się między innymi mieszkalnictwo, rozwój gospodarczy, komunikacja publiczna, infrastruktura drogowa oraz inwestycje mające poprawić bezpieczeństwo mieszkańców, ale dla przyszłego prezydenta samo wskazanie priorytetów będzie dopiero początkiem.
Kraków będzie musiał zdecydować, które inwestycje realizować najpierw, które odłożyć, a za które zapłacić z długu lub innych źródeł finansowania.
Czerwona kartka i pytania z sali
Debata nie ograniczała się jednak do prezentowania programów. Kandydaci mogli zadawać sobie bezpośrednie pytania, a każdy z uczestników miał do dyspozycji również „czerwoną kartkę”, pozwalającą na dodatkową wypowiedź. Michał Drewnicki wykorzystał swoją przeciwko Bartoszowi Bocheńczakowi, argumentując, że dyskusja powinna koncentrować się na kwestiach merytorycznych i konkretnych rozwiązaniach. Inni kandydaci również korzystali z tej możliwości, dzięki czemu debata momentami przechodziła z prezentowania programów w bezpośrednią wymianę argumentów.
Najważniejsze pytanie dla przyszłego prezydenta
Po debacie trudno wskazać jeden pomysł, który rozwiązywałby wszystkie problemy Krakowa. Kandydaci proponują różne kierunki rozwoju miasta, ale wiele z nich łączy jedno: wymagają pieniędzy. Dlatego jednym z najważniejszych pytań kampanii może być nie tylko „co chcecie zrobić?”, ale przede wszystkim:
„Ile to będzie kosztować i skąd weźmiecie na to pieniądze?”
Mieszkańcy Krakowa wybiorą prezydenta 27 września. Ewentualna druga tura odbędzie się 11 października.


