Radny Rafał Zawiślak złożył zawiadomienie do prokuratury w sprawie wypadku na skrzyżowaniu ulic Zabłocie, Solna i Nadwiślańska, w którym zginęli rodzice ośmiomiesięcznego dziecka. Radny pyta, dlaczego miasto od lat ignorowało sygnały o niebezpiecznym miejscu, mimo że mieszkańcy i policja wiedzieli o problemie.
Zawiadomienie do prokuratury
Po tragicznym wypadku na Zabłociu radny XIII Dzielnicy Krakowa postanowił formalnie zgłosić sprawę organom ścigania. Jak sam podkreśla, nie chce w tej chwili wskazywać winnych, bo to zadanie dla prokuratury. Zależy mu jednak na wyjaśnieniu, czy urzędnicy odpowiedzialni za organizację ruchu drogowego dopełnili swoich obowiązków.
„Złożyłem zawiadomienie o podejrzeniu niedopełnienia obowiązków przez osoby odpowiedzialne za bezpieczeństwo i organizację ruchu w rejonie ulic Zabłocie, Solna, Nadwiślańska” – napisał Zawiślak.
Ostrzeżenia ignorowane od lat
Z relacji radnego wynika, że problem w tym rejonie był znany od dawna. Mieszkańcy wielokrotnie zgłaszali, że kierowcy urządzają sobie na tych ulicach nielegalne rajdy i jeżdżą z nadmierną prędkością. Sprawa trafiała też do policji oraz Rady Dzielnicy XIII, która domagała się wprowadzenia progów zwalniających i innych form uspokojenia ruchu.
W 2024 roku sam radny złożył w tej sprawie interpelację do władz miasta. Odpowiedź, jaką otrzymał, dziś brzmi szczególnie boleśnie. Urząd Miasta stwierdził wówczas, że „większość pojazdów nie przekraczała dozwolonej prędkości” oraz że „nie ma przesłanek dla wprowadzania natychmiastowych zmian”.
Dwa lata po tej odpowiedzi w tym samym miejscu doszło do wypadku, w którym zginęli rodzice ośmiomiesięcznego dziecka.
Zawiślak w swoim wpisie postawił władzom miasta trzy konkretne pytania. Chce wiedzieć, kto wiedział o zagrożeniu na tym skrzyżowaniu, kto miał obowiązek podjąć działania oraz dlaczego skuteczne rozwiązania nigdy nie zostały wprowadzone.
Jak podsumował radny, bezpieczeństwem w mieście nie można zarządzać według zasady, że najpierw musi dojść do tragedii, a dopiero potem wprowadzane są zabezpieczenia.
Mieszkańcy wyszli na ulicę
Sprawa poruszyła krakowian. We wtorek wieczorem na ulicy Solnej, dokładnie w miejscu wypadku, zebrało się około 200 osób na cichym marszu upamiętniającym zmarłych rodziców. Uczestnicy nie wznosili haseł, zapalili znicze i chwilę pomilczeli. Za pomocą wypożyczonego sprzętu drogowego w kilka minut zbudowali na skrzyżowaniu Nadwiślańskiej i Solnej prowizoryczne rondo, pokazując, że zmiana organizacji ruchu w tym miejscu nie musi kosztować fortuny ani trwać latami.
Organizatorzy przypomnieli też dane z policyjnego systemu SEWiK za 2025 rok. Kraków odnotował wtedy 941 wypadków drogowych, czyli najwięcej spośród wszystkich miast wojewódzkich w Polsce, ponad 100 więcej niż Łódź i ponad 250 więcej niż Warszawa. Choć liczbą ofiar śmiertelnych miasto uplasowało się w środku stawki, to liczba osób ciężko rannych, aż 284, dała Krakowowi drugi najgorszy wynik w kraju.
Mieszkańcy zapowiadają, że będą dalej zbierać i nagłaśniać zgłoszenia dotyczące niebezpiecznych miejsc na krakowskich drogach, licząc, że presja społeczna w końcu zmusi władze miasta do konkretnych działań.


