Niedawno ukazała się nowa powieść Pawła Fleszara, zatytułowana „Pani Zwycięstwa”. Zawiera składniki kryminalne, miłosne, piłkarskie, sensacyjne, dziennikarskie, siatkarskie, przygodowe, które jak w garnku gotują się w Krakowie.
Na tylnej okładce czytamy opis fabuły: „Podczas spaceru nad Wisłą Maciej i Karolina znajdują zwłoki z poderżniętym gardłem, po czym zostają wplątani w międzynarodową aferę, której stawką jest bezcenny artefakt. Dwanaście lat później Maciek poznaje inną fascynującą dziewczynę, Agnieszkę, jednak wkrótce dopadają go zmory przeszłości. Pani Zwycięstwa to wciągający kryminał ze sportowym tłem i wątkiem miłosnym, którego akcja toczy się w malowniczych, ale nie zawsze znanych turystom zakątkach Krakowa”.
„Pani zwycięstwa” – kryminał i futbol w jednym
Poniżej znajduje się sentencja niemieckiego pisarza, Fritza Rudolfa Friesa: „Powieść kryminalna powinna zaskakiwać jak mecz piłkarski”.
– Na ile to się udało powinni ocenić, oczywiście, czytelnicy, mnie nie wypada – zastrzega Paweł Fleszar, dziennikarz długo związany z krakowskimi mediami sportowymi. Przytacza za to opinię blogerki książkowej Julii (nick „Rude Pióro”): „Pomysł na fabułę jest oryginalny i naprawdę niezły, z łatwością mogę sobie wyobrazić, że na jego podstawie powstaje dobry, pochłaniający serial z dynamiczną akcją i takimi cliffhangerami na końcu odcinków, że powrotu emisji oczekiwałoby się z ogromną niecierpliwością”.
W osiągnięciu tego efektu pomaga konstrukcja powieści. Jej akcja toczy się w dwóch płaszczyznach czasowych, w 2004 i 2016 roku, każdorazowo od kwietnia do sierpnia. Rozdziały odpowiadają miesiącom i przeplatają się („Kwiecień 2004”, „Kwiecień 2016”, „Maj 2004”, itd.). Są dość łatwo odróżnialne, bo w 2004 roku narracja toczy się z punktu widzenia mężczyzny, a w 2016 roku – kobiety.
Na końcach ośmiu pierwszych rozdziałów akcja zawiesza się w dramatycznych momentach. – Mam nadzieję, że przyniesie to czytającym emocje. Ale jeszcze bardziej liczę, że dwa ostatnie rozdziały, wydłużona sekwencja finałowa, wywróci do góry nogami wszystko, co dotąd sądzili o tej książce. Spodziewajcie się niespodziewanego – uśmiecha się autor.




