----- Reklama -----

W sprawie Morskiego Oka bez porozumienia. Spotkanie w starostwie zamieniło się w awanturę

SW
SW

Rozmowy o przyszłości transportu do Morskiego Oka po raz kolejny zakończyły się fiaskiem. Zamiast zbliżyć stanowiska, spotkanie w zakopiańskim starostwie przerodziło się w wymianę oskarżeń między samorządem a organizacjami prozwierzęcymi. Konie na razie zostają na trasie, ale zostanie ona skrócona. Aktywiści zapowiadają kolejny protest już w najbliższą sobotę.

Spotkanie zakończyło się krzykami

W starostwie tatrzańskim spotkali się przedstawiciele władz lokalnych, Tatrzańskiego Parku Narodowego, policji, firmy oferującej pojazdy elektryczne oraz działacze Dolnośląskiego Inspektoratu Ochrony Zwierząt. Aktywiści spóźnili się na zamknięte obrady, a sama dyskusja szybko wymknęła się spod kontroli – zamiast merytorycznej rozmowy doszło do krzyków i obraźliwych słów pod adresem starosty Andrzeja Skupnia oraz dyrektora TPN Szymona Ziobrowskiego. Padły też zarzuty, że starosta mija się z prawdą. Podobna atmosfera towarzyszyła późniejszej konferencji prasowej, którą działacze próbowali zakłócić w podobny sposób. Skupień zapowiedział przeanalizowanie nagrania ze spotkania i nie wyklucza kroków prawnych.

Samorząd broni koni i stawia na dwa systemy transportu

Starosta odrzuca zarzuty, że władze przez lata blokowały zmiany. Wskazuje na ograniczenie liczby osób na wozach, obowiązkowe badania koni oraz wypracowany model, w którym transport konny ma funkcjonować równolegle z elektrycznym. Podkreśla też, że przewozy konne to część lokalnej tradycji i źródło utrzymania dla części mieszkańców, a decyzje o ich przyszłości powinny uwzględniać historię tych terenów, w tym wywłaszczenia sprzed lat, gdy powstawał Tatrzański Park Narodowy. Podobnego zdania jest radny powiatowy Robert Chowaniec, który zwraca uwagę, że dla wielu rodzin fiakrów praca z końmi to jedyne źródło dochodu.

Tatrzański Park Narodowy przypomina, że realizuje ustalenia z lutego 2025 roku. Od 1 września trasa zaprzęgów zostanie skrócona niemal o połowę – konie będą jeździć tylko do Wodogrzmotów Mickiewicza, co ma wyeliminować najbardziej strome odcinki. Park prowadzi też zakup elektrycznych busów. Dyrektor Ziobrowski zdecydowanie zaprzecza, jakoby konie masowo padały z wyczerpania na trasie. Odnosząc się do głośnych przypadków, wymienia dwa potwierdzone zgony zwierząt – jeden spowodowany pęknięciem aorty, drugi splataniem konia przez hałas przelatującego śmigłowca. Pozostałe zdarzenia określa jako pojedyncze potknięcia, które mogą przytrafić się każdemu koniowi.

Quick Link

Podaj dalej
Zostaw komentarz

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *