Turysta zginął po upadku z dużej wysokości w rejonie przełęczy Zawrat w Tatrach. Mężczyznę reanimowano na miejscu i w drodze do szpitala w Zakopanem, ale nie udało się go uratować. Ratownicy TOPR ostrzegają, że na wyższych szlakach leży twardy śnieg i lód.
Wypadek na Zawracie. Reanimacja do ostatniej chwili
Do tragedii doszło około południa. Zanim przyleciała pomoc, mężczyznę zaczęli reanimować świadkowie zdarzenia.
Śmigłowiec TOPR był na miejscu szybko, a ratownicy przejęli akcję. Turysta w stanie krytycznym trafił do szpitala w Zakopanem, gdzie zmarł mimo starań lekarzy.
Według ratownika Grzegorza Kubickiego upadek zakończył się w miejscu, do którego dotarcie wymagało pracy załogi śmigłowca.
Oblodzone szlaki w Tatrach. Upadek trudno zatrzymać
Na stromych stokach leży zlodowaciały śnieg. Po poślizgnięciu bardzo trudno wyhamować, nawet z czekanem.
Kubicki zwrócił uwagę, że z najtrudniejszych odcinków wycofują się nawet doświadczeni turyści w rakach, z kaskiem i czekanem.
Raczki nie wystarczą w wysokich partiach gór
Ratownik podkreślił, że poszkodowani tego dnia mieli najwyżej raczki. To sprzęt na płaskie i łatwe odcinki w dolinach, a nie na wysokogórskie szlaki.
Sam sprzęt nie daje jednak pełnej gwarancji. Przed rokiem w okolicy Zawratu zginął turysta, który razem z towarzyszem zjechał po zalodzonym żlebie. Obaj mieli raki.
Apel TOPR przed kolejnymi wyprawami
Ratownicy przypominają, że w wyższych partiach Tatr potrzebne są raki, czekan i kask, a przede wszystkim doświadczenie w poruszaniu się w zimowych warunkach. Trasę trzeba dobierać do aktualnej sytuacji na szlaku, a nie do prognozy pogody w dolinie.
W weekend w góry ruszyły tłumy, a zgłoszenia do centrali TOPR napływały przez cały dzień.



