Wiemy, co ze zdrowiem Oliwierka, który przeżył wypadek na Solnej. Dziadek chłopca przekazał ważne informacje

SW
SW

8-miesięczny Oliwier jako jedyny przeżył tragiczny wypadek w Krakowie, w którym zginęli jego rodzice. Teraz jego dziadek zdradził „Faktowi”, jak dziś wygląda sytuacja chłopca.

Chłopiec znów się uśmiecha

Andrzej, dziadek Oliwierka, od kilku dni nie odstępuje wnuka od łóżka w krakowskim szpitalu. Jak przekazał „Faktowi”, chłopiec trafił już z intensywnej terapii na oddział chirurgii, a jego stan zdrowia z dnia na dzień się poprawia.

Mężczyzna przyznał w rozmowie z gazetą, że rodzina wciąż nie może pogodzić się z tym, co się wydarzyło. Podkreślił jednak, że najważniejsze jest teraz zdrowie dziecka – i to, że po trudnych dniach na twarzy malucha znów pojawia się uśmiech. Jak opisuje dziadek, chłopiec zawsze był wesołym dzieckiem, a teraz powoli wraca do siebie, choć bardzo tęskni za mamą i tatą.

Rodzina non stop zmienia się przy łóżku chłopca, tak by nie zostawał sam. Najwięcej czasu spędza z nim babcia, do której Oliwier chętnie się przytula.

Sąd zdecydował, kto zaopiekuje się Oliwierem

W piątek, 28 sierpnia, zapadła też decyzja krakowskiego sądu w sprawie opieki nad chłopcem. Jak poinformował sędzia Zbigniew Zgud, ustanowiono już opiekunów, którzy mogą podejmować bieżące decyzje dotyczące malucha, w tym odebrać go ze szpitala.

Dziadek potwierdził, że codzienną pieczę nad wnukiem przejmie brat jego zmarłego zięcia. Docelowo dla chłopca ma zostać ustanowiona rodzina zastępcza, co wymaga jednak odrębnego postępowania sądowego.

Pan Andrzej odniósł się też do zbiórki zorganizowanej dla wnuka. Zapewnił, że rodzina wyraziła na nią zgodę, a zebrane pieniądze trafią na rehabilitację chłopca. Dziadek nie krył wdzięczności wobec osób, które zdecydowały się wesprzeć Oliwierka.

Lekarze oceniają obecnie stan chłopca jako coraz lepszy. Jeśli leczenie będzie przebiegać zgodnie z planem, w najbliższym czasie Oliwier może opuścić szpital i trafić pod opiekę najbliższych.

Quick Link

Podaj dalej
Zostaw komentarz

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *