Łukasz Gibała w rozmowie z TVN24 mówił o swojej wizji Krakowa i powodach, dla których zdecydował się ponownie walczyć o najważniejszy urząd w mieście. Kandydat podkreślał znaczenie mieszkańców i przekonywał, że samorząd powinien koncentrować się przede wszystkim na sprawach krakowian.
Łukasz Gibała jest jednym z dwóch kandydatów, którzy pozostali w walce o urząd prezydenta Krakowa. W pierwszej turze przedterminowych wyborów uzyskał 36,38 proc. głosów i znalazł się na pierwszym miejscu. Ostateczne rozstrzygnięcie nastąpi 11 października. W rozmowie z TVN24 Gibała opowiadał przede wszystkim o tym, jak wyobraża sobie przyszłość miasta. W centrum jego przekazu znalazło się przekonanie, że Kraków powinien być zarządzany z perspektywy osób, które tutaj mieszkają.
„Kraków dla mieszkańców”
Jednym z najważniejszych elementów wypowiedzi Gibały była wizja miasta, w którym mieszkańcy mają mieć decydujący wpływ na kierunek jego rozwoju. To hasło jest zresztą obecne w działalności politycznej Gibały od lat. Jego komitet nosi nazwę „Kraków dla Mieszkańców”, a wśród wcześniej przedstawianych przez niego postulatów pojawiały się m.in. ograniczenie chaotycznej zabudowy, ochrona terenów zielonych oraz większy nacisk na kwestie jakości
„Wierzę w taki Kraków, gdzie najważniejsi będą mieszkańcy” – przekonywał
W obecnej kampanii ten przekaz ponownie stał się jednym z głównych elementów jego komunikacji.
Nie tylko kampania, ale pomysł na miasto
Gibała przekonuje, że jego start w wyborach nie jest wyłącznie kolejną próbą zdobycia stanowiska. W rozmowie zwracał uwagę również na swoje doświadczenie zawodowe i działalność poza polityką. To istotny element jego narracji wyborczej. Kandydat podkreśla, że zanim ponownie wystartował w wyborach, prowadził działalność gospodarczą. W oficjalnych informacjach wyborczych figuruje jako kandydat niezależny, nienależący do partii politycznej.
Spór o to, jak ma wyglądać Kraków
W ostatnich tygodniach jednym z najważniejszych tematów kampanii stała się przyszłość przestrzenna miasta. Gibała wielokrotnie krytykował sposób prowadzenia polityki przestrzennej Krakowa i zapowiadał zmiany dotyczące planu ogólnego. Podczas wcześniejszych spotkań z mieszkańcami deklarował, że w przypadku objęcia urzędu nie zaakceptuje obecnej wersji planu ogólnego i będzie chciał ponownie przyjrzeć się jego zapisom. Szczególnie dużo mówił o intensywności zabudowy oraz ochronie terenów, na których znajdują się domy jednorodzinne.
Mieszkańcy kontra wielkie interesy?
W jego przekazie wyborczym regularnie pojawia się również kwestia tego, komu powinien służyć rozwój miasta. Gibała stawia na pierwszym miejscu mieszkańców, a jednym z jego głównych tematów pozostaje krytyka nadmiernej zabudowy deweloperskiej.
Wcześniej wskazywał m.in. na konieczność powiązania nowych inwestycji z odpowiednią infrastrukturą. Chodzi o drogi, szkoły, komunikację czy dostęp do usług publicznych. Jego zdaniem rozwój nowych osiedli nie powinien następować szybciej niż rozwój miejskiej infrastruktury.
„Nie mam partyjnego szefa”
Gibała podczas kampanii mocno akcentuje także swoją niezależność od ogólnopolskich struktur partyjnych. Po pierwszej turze podkreślał, że jego wynik został osiągnięty bez partyjnego zaplecza. Oficjalne dane Państwowej Komisji Wyborczej potwierdzają, że startował z komitetu wyborczego wyborców i nie należy do partii politycznej.
Ten argument będzie prawdopodobnie jednym z ważniejszych elementów jego kampanii przed drugą turą.
Druga tura już 11 października
W pierwszej turze Gibała otrzymał 93 042 głosy, co przełożyło się na 36,38 proc. poparcia. Do drugiej tury awansowała również Monika Piątkowska.
Oznacza to, że kampania wchodzi w decydującą fazę. Obaj kandydaci będą musieli przekonać do siebie osoby, które w pierwszej turze głosowały na pozostałych uczestników wyborów.
Gibała w swoich wystąpieniach konsekwentnie wraca do jednego motywu: Kraków ma być miastem, którego rozwój powinien być podporządkowany przede wszystkim potrzebom jego mieszkańców.
11 października krakowianie zdecydują, kto obejmie urząd prezydenta miasta.


