Sąd Rejonowy w Nowym Sączu odmówił aresztu 20-letniemu kierowcy BMW, który według prokuratury brał udział w nielegalnym wyścigu zakończonym śmiercią 50-letniego pieszego. Mężczyzna został objęty dozorem policji i nie może opuszczać kraju.
Sąd nie zgodził się na areszt
Prokuratura chciała trzech miesięcy tymczasowego aresztu dla 20-latka. Sąd rozpatrzył wniosek w środę rano i go nie uwzględnił. Zamiast aresztu zastosował dozór policji oraz zakaz wyjazdu za granicę.
Dlaczego sędzia odmówił
Sąd uznał, że kierowcy BMW grozi niższa kara niż drugiemu uczestnikowi wyścigu. Za sam udział w nielegalnym wyścigu można dostać do 5 lat więzienia. Sędzia zwrócił uwagę, że 20-latek nie był wcześniej karany sądownie. Nie widział też ryzyka, że będzie mataczył w śledztwie.
Co zarzuca mu prokuratura
Mężczyzna usłyszał zarzut udziału w nielegalnym wyścigu. Nie przyznał się do winy, ale złożył wyjaśnienia, które śledczy teraz sprawdzą. Wyścig potwierdził świadek. Prokuratura analizuje także nagrania z monitoringu, żeby dokładnie odtworzyć przebieg zdarzenia.
Drugi kierowca siedzi w areszcie
21-letni kierowca Volkswagena, który potrącił pieszego, spędzi w areszcie trzy miesiące. Odpowie za spowodowanie wypadku ze skutkiem śmiertelnym. Według śledczych jechał co najmniej 120 km/h, choć obowiązywał limit 60 km/h. Grozi mu od roku do 10 lat więzienia. Przyznał się do potrącenia, ale zaprzeczył, że się ścigał. Był trzeźwy, a prokuratura czeka na wyniki badań toksykologicznych. Zapowiedziała, że kwalifikacja czynu może się jeszcze zmienić.
Tragedia na przejściu dla pieszych
Do wypadku doszło w niedzielę około godz. 17.30 na ul. Piłsudskiego. 50-letni mężczyzna przechodził przez pasy z psem na smyczy. Jeden z kierowców zatrzymał się, żeby go przepuścić. Lewym pasem jechał Volkswagen, którego kierowca wyprzedzał stojące auto. Uderzył w pieszego z ogromną siłą. Mężczyzna zginął na miejscu, a pies nie ucierpiał. Śledztwo trwa. Nie wiadomo, czy prokuratura zaskarży decyzję sądu.


