W poniedziałkowy wieczór na stacjach paliw w Krakowie i okolicach zrobiło się tłoczno. Kierowcy masowo ruszyli tankować, zanim od wtorku wejdą w życie wyższe ceny benzyny i oleju napędowego.
Kolejki do dystrybutorów rosną z godziny na godzinę
Największy ruch widać było po godzinie 18. Na jednej ze stacji w podkrakowskich Niepołomicach do dystrybutorów ustawiło się nawet kilkadziesiąt samochodów. Pracownicy stacji przyznają, że przed południem aut było zdecydowanie mniej, a fala kierowców napłynęła dopiero późnym popołudniem. Podobne sceny rozgrywały się na wielu stacjach w regionie. Część kierowców czekała po kilkanaście minut, zanim udało im się dojechać do dystrybutora.
Dlaczego ceny paliw idą w górę
Powód pośpiechu jest prosty. To ostatni dzień obowiązywania rządowego programu CPN, czyli Ceny Paliwa Niżej. Program zakładał obniżony VAT na paliwa oraz ceny maksymalne na stacjach. Od wtorku te ograniczenia znikają, a hurtowe ceny paliw wracają do poziomu sprzed obniżek.
Ile zapłacimy od wtorku za litr paliwa
Według szacunków analityków rynku paliwowego, ceny na stacjach mogą wzrosnąć nawet o 70-90 groszy na litrze. Benzyna 95 może kosztować od 7,38 do 7,51 złotych za litr, a olej napędowy od 8,19 do 8,33 złotych. Droższa będzie także benzyna Pb98, za którą trzeba będzie zapłacić od 8,36 do 8,49 złotych. W górę pójdzie również cena autogazu.
Dla wielu kierowców poniedziałek to więc ostatnia okazja, by zatankować taniej. Stąd długie kolejki, które w Krakowie i okolicach nie znikały jeszcze wieczorem.


