Kobieta znana z prowadzenia kontrowersyjnego profilu „Gieniutkowo” wybrała się na krakowski Rynek Główny, by zobaczyć konie ciągnące dorożki. Zwierząt jednak nie było – jak twierdzi, pojawiają się dopiero wieczorem. Sprawa ma związek z sobotnim protestem „Strajk Koni”.
Rynek bez koni
Autorka wpisu opisała swoją wizytę na płycie Rynku jako moment bezradności. „Stałam pośród tłumu, otoczona szumem, gwarem, krzykami i muzyką, patrzyłam na rozgrzany bruk i nie mogłam sobie wyobrazić, że zwierzęta mają tu godzinami stać, ciągnąć ciężkie dorożki i służyć ludzkiej rozrywce” – napisała.
Jak dodała, dorożki i konie na Rynku pojawiają się „podobno niestety od 20.00”, czyli dopiero wieczorem, gdy upały ustępują. „To nie są warunki dla koni. To nie są warunki dla żadnego zwierzęcia” – podkreśliła w swoim wpisie.
Kim jest autorka wpisu
Kobieta podpisuje się jako „Eugeniusz, po prostu świnia” i prowadzi profil powiązany z Fundacją Prosiaczka Eugeniusza „Gieniutkowo”, prowadzącą azyl dla świń w woj. zachodniopomorskim. Fundacja od miesięcy jest obiektem publicznej krytyki dotyczącej warunków zwierząt, zbiórek pieniędzy i przejrzystości finansów – sprawa trafiła do organów ścigania, choć nie zapadły w niej żadne prawomocne rozstrzygnięcia.
Strajk Koni w sobotę na Rynku Głównym
Wpis to zapowiedź sobotniego protestu „Strajk Koni”, zaplanowanego na 12 września w godzinach 14.00-15.30 na płycie Rynku Głównego, wzdłuż postoju dorożek. Według informacji „Kuriera Krakowskiego” uczestnicy ubiorą się w maski koni i jednolite stroje, a cała akcja ma mieć charakter milczący – bez okrzyków i transparentów.
Podczas zgromadzenia będzie można podpisać petycję domagającą się całkowitego zakazu wykorzystywania koni do ciągnięcia dorożek w Krakowie. Autorzy inicjatywy proponują zastąpienie zaprzęgów pojazdami elektrycznymi. Protest jest też odpowiedzią na decyzję Rady Miasta Krakowa, która na początku lipca odrzuciła projekt uchwały zakładającej stopniowe wycofywanie konnych dorożek z Rynku.



