----- Reklama -----

Jordi Sánchez może zostać zawieszony. Sprawa transferu do Pogoni skończy się źle?

SW
SW

Odejście Jordiego Sáncheza z Wisły Kraków do Pogoni Szczecin przestaje być zwykłym transferem okienkowym. Krakowski klub uważa, że przy aktywacji klauzuli odstępnego doszło do złamania przepisów, a sprawa trafi teraz pod ocenę organów piłkarskich. W grze jest nawet zawieszenie napastnika.

Klauzula aktywowana, ale nie po cichu

Pogoń Szczecin skorzystała z zapisanej w kontrakcie klauzuli odstępnego i zapłaciła za Sáncheza 250 tysięcy euro. Sam mechanizm transferu nie budzi wątpliwości, bo klauzula była wcześniej uzgodniona z piłkarzem. Problem leży gdzie indziej.

Według prezesa Wisły Jarosława Królewskiego, szczeciński klub prowadził rozmowy z agentem Hiszpana bez wiedzy krakowskiej strony. To właśnie ten wątek ma być punktem wyjścia do dalszego postępowania.

Agent bez licencji w centrum sprawy

Kluczowy zarzut dotyczy pośrednika, który reprezentował Sáncheza w negocjacjach. Jak twierdzi Królewski, agent nie posiada ważnej licencji FIFA ani PZPN, co uniemożliwia mu formalny udział w transakcjach transferowych. Mimo to miał brać udział w ustaleniach dotyczących przenosin piłkarza, a przy okazji naruszyć klauzulę poufności zapisaną w jego umowie z Wisłą.

Sam Sánchez miał potwierdzić, że rozmowy z jego agentem toczyły się bez informowania krakowskiego klubu.

Zawieszenie i kary na stole

Jak ustalił serwis FootballScout, sprawa trafi do organów odpowiedzialnych za nadzór nad rynkiem transferowym, a konsekwencje mogą być poważne. Pod znakiem zapytania stoi możliwość gry Sáncheza, bo nie wyklucza się jego czasowego zawieszenia. Sankcje finansowe lub sportowe mogą też spaść na Pogoń Szczecin.

Wisła Kraków deklaruje, że nie zamierza odpuszczać tematu i czeka na decyzję odpowiednich instytucji.

Quick Link

Podaj dalej
Zostaw komentarz

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *