Sąd w Sosnowcu skazał ks. Jacka K. na 14 lat więzienia. Duchowny odpowiadał za przestępstwa seksualne wobec małoletnich oraz posiadanie materiałów pornograficznych z udziałem dzieci. Szczególnie mocno ta sprawa dotknęła Małopolskę – to właśnie tutaj, w rejonie Gołczy i Wolbromia, przez lata pracował jako proboszcz i katecheta.
Sprawa księdza Jacka K. przez długi czas budziła ogromne emocje. W środę, 9 września, zapadł wyrok, który kończy sądowy etap jednej z najbardziej bulwersujących spraw dotyczących duchownego związanych z Małopolską. Sąd Rejonowy w Sosnowcu wymierzył księdzu łączną karę 14 lat pozbawienia wolności. Wyrok nie jest prawomocny. Duchowny pozostaje w areszcie.
Ks. Jacek K. przez lata pracował w Małopolsce
Małopolski wątek tej historii jest szczególnie istotny. Ks. Jacek K. był związany m.in. z parafiami w Mostku i Ulinie Wielkiej w gminie Gołcza, w rejonie Wolbromia. Pracował również jako nauczyciel religii. W Mostku pełnił funkcję proboszcza przez wiele lat. To właśnie tam, w październiku 2024 roku, został zatrzymany przez funkcjonariuszy. Wcześniej duchowny był związany także z innymi miejscami w Małopolsce, m.in. z Bukownem.
Dla mieszkańców niewielkich miejscowości sprawa była szczególnie trudna. Ksiądz był osobą znaną lokalnej społeczności, pojawiał się w kościele, szkole i podczas wydarzeń związanych z życiem parafii.
Dziewięć zarzutów dotyczących dzieci
Prokuratura zarzuciła duchownemu popełnienie dziewięciu przestępstw o charakterze seksualnym na szkodę małoletnich. Pokrzywdzonych zostało siedem osób. Odrębny zarzut dotyczył posiadania materiałów pornograficznych z udziałem dzieci.Według ustaleń śledczych do części czynów miało dochodzić w miejscach, w których ksiądz pracował jako duszpasterz i nauczyciel religii, zarówno na terenie województwa małopolskiego, jak i śląskiego. Sprawa obejmowała lata 2008–2024. Sam duchowny nie przyznawał się do zarzutów.
„To był szok”. Mieszkańcy długo nie wiedzieli, co się dzieje
Zatrzymanie księdza w Mostku było dla lokalnej społeczności ogromnym zaskoczeniem. Mieszkańcy jeszcze długo później opowiadali o niedowierzaniu, jakie pojawiło się po informacji o działaniach śledczych. W październiku 2024 roku ksiądz został wyprowadzony z plebanii w kajdankach. Wtedy wielu mieszkańców nie znało szczegółów sprawy.
Dziś wiadomo znacznie więcej, choć ze względu na charakter zarzutów proces prowadzony był z wyłączeniem jawności.
Sąd zdecydował. 14 lat więzienia i zakaz pracy z dziećmi
Poza karą 14 lat więzienia sąd orzekł wobec księdza także inne konsekwencje. Ma wypłacić pokrzywdzonym zadośćuczynienia, obowiązuje go zakaz kontaktowania się z nimi i zbliżania do nich. Sąd orzekł również dożywotni zakaz zajmowania stanowisk i wykonywania działalności związanej z edukacją, wychowaniem, leczeniem oraz opieką nad małoletnimi. Przez 15 lat duchowny nie będzie mógł przebywać w miejscach związanych z tego rodzaju działalnością.
To jednak nadal nie jest prawomocne zakończenie sprawy.
Małopolska długo będzie pamiętać tę historię
W przypadku tej sprawy trudno mówić wyłącznie o procesie, który zakończył się w sądzie w Sosnowcu. Jej ważna część rozgrywała się bowiem w Małopolsce, w niewielkich miejscowościach, parafiach i szkołach, gdzie ksiądz przez lata był częścią lokalnej społeczności.
Dla mieszkańców Mostka, Uliny Wielkiej, Gołczy czy okolic Wolbromia to nie była odległa historia z pierwszych stron gazet. To wydarzenia dotyczące miejsc, które znają na co dzień.
Dzisiejszy wyrok jest więc przede wszystkim informacją o odpowiedzialności konkretnego człowieka. Ale jest też kolejnym bolesnym rozdziałem historii, która pokazała, jak ważne są reakcja na pierwsze sygnały, ochrona dzieci i bezwzględne wyjaśnianie każdego podejrzenia dotyczącego ich bezpieczeństwa.
Źródło : Radio Kraków



