Szpital Rydygiera w Krakowie przeprowadził tysięczną operację z użyciem robota da Vinci. To pierwsza publiczna placówka w Małopolsce, która oferuje takie zabiegi w ramach NFZ, a kolejka pacjentów wciąż rośnie.
Robot pracuje od 2023 roku
Pierwszy zabieg z użyciem robota da Vinci odbył się w krakowskim szpitalu w październiku 2023 roku. Przez rok urządzenie było dzierżawione, a pod koniec 2024 roku szpital kupił je na własność za 10 mln zł. Pieniądze na inwestycję przekazał Urząd Marszałkowski Województwa Małopolskiego.
Robot wykorzystywany jest głównie do operacji onkologicznych. Korzystają z niego cztery oddziały: urologia, ginekologia, chirurgia ogólna i otolaryngologia.
Urologia z największą liczbą zabiegów
Najwięcej operacji robotem, bo aż 344, wykonano na oddziale urologicznym. Jak podkreśla ordynator Piotr Maciukiewicz, oddział ma już dwa wyszkolone zespoły, a 4 sierpnia ruszy szkolenie kolejnych lekarzy. Mimo to sprzęt trzeba dzielić między cztery oddziały, więc kolejka chętnych się nie skraca.
Krótszy czas operacji, lepsze efekty
Robot pozwala skrócić czas trudnych zabiegów. Przykładem jest operacja usunięcia macicy z węzłami chłonnymi u pacjentki ważącej 156 kg, przeprowadzona na oddziale ginekologii onkologicznej. Średni czas takiego zabiegu w Europie to 127 minut. W szpitalu Rydygiera trwa on 75 minut.
Szpital jest też jedną z niewielu placówek w Polsce, która operuje robotem guzy nowotworowe trzustki. W ubiegłym roku na 194 operacje jelita grubego aż 142 wykonano właśnie z użyciem da Vinci.
Brakuje finansowania niektórych zabiegów
Problemem pozostaje system rozliczeń z NFZ. Jak zwraca uwagę ordynator chirurgii ogólnej i onkologicznej Andrzej Budzyński, fundusz finansuje na jego oddziale tylko robotyczne operacje jelita grubego. Zabiegi trzustki czy żołądka nie mają osobnego finansowania, dlatego wykonuje się je rzadziej, niż wymagają tego potrzeby pacjentów.
Lekarze czekają na drugiego robota
Grafik pracy robota jest tak napięty, że chirurdzy operują nim do późnych godzin wieczornych. Zarówno ordynator urologii, jak i chirurgii ogólnej liczą na zakup drugiego systemu da Vinci. Ich zdaniem, przy rosnącej liczbie pacjentów, taka inwestycja jest już koniecznością.



