----- Reklama -----

Sądowa dogrywka w Krakowie. Gibała i Piątkowska po jednej wygranej i jednej przegranej

PA
PA

Dwa postępowania w trybie wyborczym, dwa różne rozstrzygnięcia i remisowy bilans między kandydatami. Najpierw sąd nakazał Łukaszowi Gibale sprostowanie wypowiedzi o sześciu radnych KO. W poniedziałek podobny obowiązek nałożono na Monikę Piątkowską za jej słowa o głosowaniach Gibały w Radzie Miasta Krakowa. Oba orzeczenia są nieprawomocne.

Najpierw Gibała, potem Piątkowska

Walka o fotel prezydenta Krakowa dawno wyszła poza polityczne konferencje, spoty i medialne starcia. W ostatnich dniach kampanii oboje kandydaci postanowili sięgnąć po procedurę wyborczą, która pozwala sądowi błyskawicznie reagować na informacje uznawane przez jedną ze stron za nieprawdziwe.

Pierwszy pozew skierował komitet Moniki Piątkowskiej. Poszło o wypowiedź Łukasza Gibały z 28 września, kiedy w rozmowie z RMF FM mówił o relacjach z krakowskimi radnymi Koalicji Obywatelskiej. Gibała przekonywał, że zgłosiło się do niego sześciu radnych KO, którzy mieli być otwarci na rozmowy i ewentualną współpracę, gdyby wygrał wybory.  Ta deklaracja wywołała natychmiastową reakcję. Wszystkich 19 krakowskich radnych KO zaprzeczyło, że prowadziło z Gibale rozmowy dotyczące współpracy po wyborach. Do sądu trafił więc wniosek o sprostowanie.

Sąd Okręgowy w Krakowie 2 października częściowo przyznał rację stronie Piątkowskiej. Nakazał Gibale sprostowanie wypowiedzi na Facebooku oraz na antenie RMF FM, a także zakazał mu rozpowszechniania informacji uznanych przez sąd za nieprawdziwe. Część żądań została jednak oddalona. Postanowienie jest nieprawomocne. To oznaczało pierwszą sądową porażkę Gibały w tej kampanii.

 Gibała nie czekał długo

Odpowiedź przyszła niemal natychmiast. Pełnomocnicy Gibały skierowali do sądu własny pozew przeciwko Monice Piątkowskiej.

Tym razem chodziło o jej słowa dotyczące pracy Gibały w Radzie Miasta Krakowa. Podczas debaty w programie „Śniadanie Rymanowskiego” Piątkowska powiedziała, że przeanalizowała jego głosowania z dwóch kadencji i że w większości przypadków wybierał opcję „wstrzymuję się”. Na tej podstawie podważała jego decyzyjność i kompetencje potrzebne do kierowania miastem.
Sztab Gibały zakwestionował tę tezę. Przedstawił własne wyliczenia obejmujące około 10 tys. głosowań. Według tych danych odsetek wstrzymań w poszczególnych latach miał wynosić maksymalnie 20 proc., a w pozostałych latach nie przekraczać 10 proc.

Sprawa trafiła do Sądu Okręgowego w Krakowie i została rozpoznana 5 października. Tym razem sąd przyznał rację Gibale w kluczowej kwestii. Uznał, że na podstawie zestawienia głosowań nie można stwierdzić, że Gibała „w większości” wstrzymywał się od głosu. Piątkowska ma sprostować tę informację w mediach społecznościowych, a także usunąć wpisy zawierające zakwestionowany fragment programu. Sąd zakazał również dalszego rozpowszechniania tej informacji. Nie wszystkie żądania Gibały zostały jednak uwzględnione. Sąd oddalił m.in. żądania dotyczące przeprosin, sprostowania w Polsat News oraz wpłaty 10 tys. zł na rzecz fundacji. Również to postanowienie nie jest prawomocne.

Sądowy remis przed decydującym starciem

Bilans jest więc wyjątkowo czytelny. W dwóch bezpośrednich sprawach wyborczych między sztabami kandydatów każdy ma na koncie jedno zwycięstwo i jedną porażkę. Najpierw przegrał Gibała, gdy sąd zakwestionował jego wypowiedź dotyczącą sześciu radnych KO. Kilka dni później przegrała Piątkowska, gdy sąd uznał za nieprawdziwe jej stwierdzenie, że Gibała w większości głosowań w Radzie Miasta wstrzymywał się od głosu. 

Nie jest to jednak koniec całej historii. Oba rozstrzygnięcia zapadły w trybie wyborczym i oba są nieprawomocne. Co więcej, ich znaczenie wykracza poza samą prawną potyczkę. Każda ze spraw dotyczyła bowiem informacji, które w ostatnich dniach kampanii mogły wpływać na ocenę kandydatów przez wyborców. Pierwsza sprawa dotyczyła tego, czy Gibała może przekonywać, że ma otwartą drogę do współpracy z częścią radnych KO, druga tego, czy Piątkowska może przedstawiać jego działalność w Radzie Miasta jako przykład braku decyzyjności.

Teraz wszystko rozstrzygną wyborcy

Sądowa dogrywka zakończyła się więc remisem. Polityczna dopiero się zaczyna. Łukasz Gibała i Monika Piątkowska spotkają się w drugiej turze przedterminowych wyborów na prezydenta Krakowa 11 października. W pierwszej turze Gibała zdobył 36,38 proc. głosów, a Piątkowska 29,91 proc. Na kilka dni przed głosowaniem oboje mogą więc powiedzieć, że w sądzie zarówno wygrali, jak i przegrali. Żaden z nich nie uzyskał pełnej satysfakcji, ale każdy otrzymał od sądu rozstrzygnięcie korzystne w jednej z dwóch najgłośniejszych spraw tej kampanii.

Ostatecznego werdyktu nie wyda już jednak Sąd Okręgowy. 11 października zrobią to krakowianie.

Quick Link

Podaj dalej
Zostaw komentarz

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *