Trudno doliczyć, ile ostatnio było remontów w najbardziej newralgicznych miejscach Krakowa. Ledwie wrócił ruch na Piłsudskiego, wyłączono skrzyżowanie pod Bagatelą, które jest przecież kluczowe w komunikacji wschód – zachód.
Pod Bagatelą zamarł ruch dla tramwajów i samochodów. Cała inwestycja potrwa około 9 miesięcy, a jej wartość to ponad 20 mln zł.
Dla wielu mieszkańców oznacza to całkowitą zmianę codziennego podróżowania po mieście.
Skoro nie jeżdżą tramwaje, miasto uruchomiło zastępczą komunikację autobusową – na ulice wyjechały linie 708 i 704. Autobusy nie są jednak tak sprawne jak tramwaje. Utykają w korkach, co sprawia, że podróż do pracy czy szkoły trwa znacznie dłużej.

Zastanawiające, że miasto nie postanowiło skorzystać z możliwości, które wykorzystało podczas remontu Mostu Grunwaldzkiego. Wtedy tramwaje na Monte Cassino dojeżdżały do mostu i wracały tą samą drogą, dzięki rozjazdowi nakładkowemu.
Teraz zbliżamy się do okresu wakacyjnego, ale we wrześniu brak węzła Bagatela będzie prawdziwym koszmarem dla wielu krakowian.



