Kraków od lat kojarzy się z tanim wyjazdem na weekend, ale najnowszy ranking brytyjskiego Timeout pokazuje inaczej. Polskie miasto spadło aż na dziewiąte miejsce wśród najtańszych europejskich kierunków na city break. Na szczycie zestawienia stanęło Sarajewo.
Sarajewo pokonało Kraków i Sofię
Redakcja Timeout przeanalizowała koszty typowego city breaku – noclegi, jedzenie, atrakcje i codzienne wydatki turysty. Zwyciężyła stolica Bośni i Hercegowiny. Zdaniem autorów rankingu w Sarajewie można spędzić cały dzień, nie wydając prawie nic – wystarczy spacer po starówce, kawa w lokalnej kawiarni i talerz ćevapi. Popularne są też darmowe wycieczki z przewodnikiem, na których turyści zostawiają jedynie napiwek.
Drugie miejsce zajęła Tirana, trzecie brytyjskie Hull, a czwarte węgierski Miszkolc. W pierwszej dziesiątce znalazły się jeszcze Zagrzeb, Belgrad, Sofia i litewskie Kowno. Kraków uplasował się dopiero na dziewiątej pozycji, a zestawienie zamyka greckie Argos.
Dlaczego Kraków spadł tak nisko
Timeout nie ukrywa, że ranking nie powstał na podstawie twardych danych ekonomicznych, tylko subiektywnej oceny redakcji. Mimo to sygnał jest wyraźny – Kraków przestał być liderem taniego city breaku w regionie, a wyprzedziły go zarówno bałkańskie stolice, jak i mniej oczywiste kierunki, takie jak brytyjskie Hull.
Wątpliwości budzi też pozycja Sofii. Bułgarska stolica uchodzi za najdroższe miasto w kraju, który z powodu inflacji sam w sobie robi się coraz droższy dla turystów.
Tani pobyt, drogi dolot
Największym problemem Sarajewa pozostają loty z Polski. Tanie linie lotnicze wciąż nie obsługują tego kierunku, więc podróżni mogą liczyć tylko na oferty PLL LOT. Od czasu do czasu pojawiają się promocje, dzięki którym bilet w dwie strony kosztuje kilkaset złotych, ale bez nich koszt dolotu potrafi zniwelować całą oszczędność wynikającą z niskich cen na miejscu.



