Zakopiańska policja prowadzi już ponad 70 spraw związanych z protestami na drodze do Morskiego Oka – poinformowało Radio Kraków. Łącznie dotyczą one 118 wykroczeń, jakich mieli dopuścić się uczestnicy pikiet.
Jakie zarzuty stawia policja
Funkcjonariusze wskazują przede wszystkim na utrudnianie ruchu drogowego oraz niestosowanie się do poleceń służb. Rzecznik zakopiańskiej policji Roman Wieczorek zaznaczył, że sprawy są na bieżąco procedowane, a o ewentualnych karach zdecyduje sąd. Nie chciał na razie przesądzać dalszego przebiegu postępowań.
Prokuratura sprawdza możliwe znieważenie funkcjonariuszy
Równolegle działania protestujących bada prokuratura, do której sprawę skierowało starostwo tatrzańskie. Śledczy ustalają, czy przedstawiciele Dolnośląskiego Inspektoratu Ochrony Zwierząt znieważyli funkcjonariuszy publicznych oraz czy nawoływali do nienawiści wobec górali. Starosta tatrzański Andrzej Skupień sprzeciwił się nazywaniu wszystkich górali potomkami zdrajców, przywołując m.in. historię Goralenvolku i działalność Konfederacji Tatrzańskiej.
Osobne śledztwo w sprawie podpalenia auta
Odrębne postępowanie dotyczy podpalenia samochodu należącego do DIOZ, do którego doszło kilka godzin po jednym z protestów. Dwóm mężczyznom przedstawiono już zarzuty w tej sprawie, jednak policja nie ujawnia, skąd pochodzą podejrzani.
Spór przeniósł się do Warszawy
Konflikt wokół transportu konnego na trasie do Morskiego Oka dotarł również do stolicy. Aktywiści zorganizowali pikietę przed Ministerstwem Klimatu i Środowiska, a do Kancelarii Prezesa Rady Ministrów trafił list otwarty z żądaniem całkowitego zakończenia przewozów konnych na tej trasie.


