Gorąco pod Morskim Okiem. Protestujący zapowiadają blokadę, fiakrzy kontrują. Policja i służby w gotowości

PA
PA

Sobota 22 sierpnia może być jednym z najbardziej napiętych dni tego lata na drodze do Morskiego Oka. Przeciwnicy transportu konnego zapowiadają protest, a środowisko fiakrów deklaruje, że będzie normalnie wozić turystów. W tle jest coraz ostrzejszy spór o przyszłość przewozów w Tatrach, który w ostatnich dniach przeniósł się także na poziom ostrego konfliktu między aktywistami a władzami powiatu.

Jedni chcą protestować, drudzy zapowiadają normalną pracę

Protest ma odbywać się w rejonie Palenicy Białczańskiej i potrwać przez cały dzień. Organizacje prozwierzęce sprzeciwiają się wykorzystywaniu koni do przewozu turystów na trasie w kierunku Morskiego Oka i domagają się odejścia od tego modelu transportu. Fiakrzy nie zamierzają jednak wstrzymywać działalności.

Stowarzyszenie Przewoźników do Morskiego Oka przekazało, że w sobotę będzie normalnie realizować przewozy. Jednocześnie zaapelowało do protestujących o zachowanie spokoju i niewykonywanie gwałtownych gestów w pobliżu zwierząt.

„Koń jest zwierzęciem płochliwym” – podkreślają przewoźnicy, ostrzegając, że krzyki czy próby płoszenia zwierząt mogą doprowadzić do niebezpiecznej sytuacji.

Spór zrobił się wyjątkowo ostry

Atmosfera wokół Morskiego Oka wyraźnie zaostrzyła się po spotkaniu w Starostwie Tatrzańskim. Podczas rozmów doszło do ostrej wymiany zdań między Konradem Kuźmińskim z Dolnośląskiego Inspektoratu Ochrony Zwierząt a starostą tatrzańskim Andrzejem Skupniem. Aktywista zarzucał władzom powiatu blokowanie zmian w systemie transportu. Kuźmiński zarzucił staroście m.in., że urząd utrzymuje rozwiązania korzystne dla przewoźników konnych. Skupień odrzucił te zarzuty i zapowiedział możliwość podjęcia kroków prawnych.

Musimy przeanalizować to prawnie, bo sugerowanie, że są jakieś układy korupcyjne w związku z transportem na drodze do Morskiego Oka, to naprawdę gruba przesada” – mówił starosta tatrzański.

Nie tylko konie. W grze są już pojazdy elektryczne

Dyskusja o przyszłości transportu do Morskiego Oka nie ogranicza się już do pytania, czy konie powinny pozostać na trasie. Dolnośląski Inspektorat Ochrony Zwierząt zapowiada działania zmierzające do uruchomienia własnych przewozów przy wykorzystaniu pojazdów elektrycznych. Organizacja chce, aby dochody z takiego transportu były przeznaczane na ochronę zwierząt i środowiska.

Rozwiązania elektryczne są zresztą już elementem szerszej dyskusji prowadzonej przez Tatrzański Park Narodowy, samorządy i przewoźników. Jednocześnie fiakrzy przekonują, że obecny system jest legalny, a konie są poddawane regularnym kontrolom.

Stowarzyszenie Przewoźników do Morskiego Oka twierdzi, że konie pracujące na trasie są jedną z najlepiej przebadanych grup koni w Polsce.

Służby przygotowują się na możliwe utrudnienia

Sobotni protest może oznaczać problemy dla osób wybierających się w Tatry. Jak informowano przed wydarzeniem, w rejonie Palenicy Białczańskiej trzeba liczyć się z utrudnieniami. Szczególnie istotne jest zachowanie drożności drogi oraz możliwość przejazdu pojazdów ratowniczych i służb.

Starostwo podkreślało, że nie zgadza się ani na całkowitą likwidację przewozów konnych, ani na sytuację, w której protest doprowadziłby do paraliżu drogi. Władze powiatu apelowały przede wszystkim o spokój.

Konflikt będzie trwał dłużej niż jeden dzień

Od września rozpoczyna się bowiem zapowiadany pilotaż skróconej trasy dla fasiągów. Organizacje prozwierzęce już teraz zapowiadają, że będą kontynuować działania na rzecz całkowitego odejścia od transportu konnego. Po drugiej stronie są przewoźnicy, którzy wskazują na swoje prawa, wieloletnią tradycję i legalność wykonywanej pracy.

Dzisiejszy dzień może więc być kolejnym punktem zapalnym w konflikcie o Morskie Oko. Jedno jest pewne: spór o konie nie wygasa.

Quick Link

Podaj dalej
Zostaw komentarz

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *