W bloku przy ul. Niepodległości w Skawinie doszło do dramatu, który wstrząsnął całą okolicą. Służby znalazły tam ciała czterech osób – młodego małżeństwa, ich kilkudniowej córeczki oraz matki jednego z rodziców. Śledczy biorą pod uwagę, że mogło dojść do zabójstwa, po którym sprawca odebrał sobie życie.
Odkrycie w piątkowy poranek
Do makabrycznego odkrycia doszło w piątek, 3 lipca. Alarm podniósł zaniepokojony ojciec jednej z ofiar, który od dłuższego czasu nie mógł skontaktować się z rodziną – córką, zięciem i żoną, która pojechała pomóc przy noworodku. Gdy nikt nie odbierał telefonu, mężczyzna wezwał policję. Funkcjonariusze musieli sforsować drzwi mieszkania. W środku znaleźli ciała czterech osób: młodej pary, ich 8-dniowej córeczki oraz babci dziewczynki.
Jak przekazała cytowana przez „Fakt” rzeczniczka małopolskiej policji, na razie najbardziej prawdopodobną wersją wydarzeń jest tzw. samobójstwo rozszerzone.
Rodzina od roku mieszkała w wymarzonym mieszkaniu
Para wprowadziła się do lokalu na drugim piętrze bloku rok temu. Mieszkanie kupili i wyremontowali z myślą o dziecku, na które długo czekali. Kobieta niedawno urodziła córkę przez cesarskie cięcie, po zabiegu potrzebowała pomocy przy codziennych czynnościach, dlatego do młodej rodziny wprowadziła się jej matka.
Sąsiedzi i znajomi w szoku
Osoby znające rodzinę nie kryją niedowierzania. Jak relacjonował „Faktowi” jeden ze znajomych mężczyzny, ten miał być szczęśliwy z narodzin dziecka i przygotowywał się do roli ojca. Podkreślał też, że nie wierzy, by mężczyzna mógł skrzywdzić bliskich.
Podobnie sytuację opisują koledzy z pracy 35-latka, który od pięciu lat był zatrudniony w pobliskim markecie, gdzie zajmował się rozładunkiem i wykładaniem towaru. Według cytowanych przez „Fakt” pracowników, mężczyzna miał być zawsze uśmiechnięty i pomocny, a kilka dni przed tragedią wziął urlop, by być przy żonie po porodzie.
Z powodu skali tragedii firma zdecydowała się zorganizować dla załogi pomoc psychologiczną.
Śledztwo trwa
Policja i prokuratura wyjaśniają dokładny przebieg wydarzeń. Na razie nieznane są motywy, które miałyby doprowadzić do tragedii. Śledczy nie wykluczają żadnej z hipotez do czasu zakończenia oględzin i sekcji zwłok.



