W sobotę 2 maja krakowskie torowiska trzykrotnie odmówiły posłuszeństwa. Szyny wyginały się jedna po drugiej, a miasto musiało za każdym razem organizować objazdy. Temperatura? Zaledwie 21 stopni.
Seria awarii w centrum i w Podgórzu
Pierwszy problem pojawił się po południu na Starowiślnej, za skrzyżowaniem z ulicą Dietla. Szyna wypchnęła się ku górze i zablokowała ruch w kierunku Miodowej. Służby techniczne interweniowały szybko i po około dwudziestu minutach tramwaje znów mogły jechać.
Zanim jednak pasażerowie zdążyli odetchnąć, pojawiło się drugie wybrzuszenie – tym razem przy przystanku Podgórze SKA, w kierunku Dworcowej. Ruch wstrzymano tam do godziny 14:50.
Hat-trick o zmierzchu
Wieczorem, tuż po godzinie 18:40, tor wygiął się po raz trzeci. Tym razem na ulicy Wielickiej, przed Cmentarzem Podgórskim. Linie 3, 13, 24 i 76 pojechały objazdem przez Grzegórzecką, Most Kotlarski i Kuklińskiego w kierunku Estakady Płaszów. Na trasie Starowiślna – Kabel uruchomiono autobusy zastępcze.
Upały nie przyszły, a tory już pękają
Wybrzuszenia torowiska kojarzą się z lipcowymi temperaturami rzędu 35 stopni. Tymczasem w Krakowie szyny zaczęły się wyginać już w maju, przy temperaturze, przy której większość ludzi wciąż nosi kurtkę. Eksperci od lat wskazują, że polska infrastruktura tramwajowa słabo radzi sobie z rosnącymi temperaturami i że sezon letnich awarii zaczyna się z roku na rok coraz wcześniej.




