Krakowska afera korupcyjna wraca na wokandę. Kolejni oskarżeni chcą uniknąć procesu

PA
PA

Miejskie lokale, atrakcyjne adresy, przetargi i pieniądze za pomoc w załatwianiu spraw – krakowska afera korupcyjna po latach nadal nie znalazła swojego finału. Część oskarżonych zdecydowała się na dobrowolne poddanie karze. Wobec pozostałych postępowanie przed sądem trwa.

To jedna z najgłośniejszych spraw dotyczących gospodarowania miejskim majątkiem w Krakowie. Śledztwo rozpoczęło się w 2017 roku, a prokuratura przez kolejne lata badała, czy osoby związane z miejskimi jednostkami oraz przedsiębiorcy nie tworzyli układu, w którym za pieniądze można było uzyskać pomoc przy załatwianiu spraw dotyczących miejskich nieruchomości. Akt oskarżenia objął 29 osób. Łącznie przedstawiono 66 zarzutów.

Gra o miejskie nieruchomości

W centrum sprawy znalazły się lokale użytkowe, mieszkania oraz inne nieruchomości należące do miasta. Chodziło między innymi o przetargi, aukcje, sprzedaż i wynajem. Według prokuratury niektóre osoby miały wykorzystywać swoje kontakty w miejskich instytucjach, aby pomagać zainteresowanym w uzyskaniu konkretnych nieruchomości albo korzystnych rozstrzygnięć.

Wśród oskarżonych znaleźli się zarówno urzędnicy i byli pracownicy miejskich jednostek, jak i przedsiębiorcy oraz osoby mające pełnić rolę pośredników. Śledczy badali m.in., czy załatwianiu konkretnych spraw towarzyszyły korzyści majątkowe oraz czy osoby posiadające wpływy w miejskich strukturach wykorzystywały je w zamian za pieniądze.

Atrakcyjne adresy w centrum Krakowa

Niektóre nieruchomości pojawiające się w śledztwie znajdowały się w bardzo atrakcyjnych punktach miasta. Wśród wymienianych wcześniej adresów były m.in. ulice Szewska, św. Jana, św. Krzyża, św. Anny, Stradomska i Dietla, a także lokale w rejonie Rynku Głównego i Małego Rynku. Dla przedsiębiorców zdobycie lokalu w takiej lokalizacji mogło mieć ogromne znaczenie. Według śledczych właśnie atrakcyjność miejskiego majątku miała być jednym z powodów, dla których zainteresowani byli gotowi płacić za pomoc w przeprowadzeniu określonych procedur.

W jednym z wątków prokuratura zarzucała podejrzanej osobie wielokrotne podejmowanie się pośrednictwa w załatwianiu spraw dotyczących miejskich nieruchomości. Łączna wartość korzyści majątkowych, których dotyczyły zarzuty w tym wątku, miała wynosić około miliona złotych. To jednak ustalenia śledztwa, które muszą zostać ocenione przez sąd.

Część oskarżonych już usłyszała wyroki

Postępowanie nie zakończy się jednym wyrokiem dotyczącym wszystkich osób. Osiem osób zdecydowało się wcześniej na dobrowolne poddanie się karze. W grudniu 2025 roku sąd wydał wobec nich pierwszy wyrok w tej sprawie. Orzeczono m.in. kary grzywny, w niektórych przypadkach sięgające 40 tys. zł. Dla tych osób oznaczało to zakończenie postępowania bez konieczności prowadzenia pełnego procesu dowodowego. Nie zamknęło to jednak całej sprawy.

Kolejni oskarżeni chcą dobrowolnie poddać się karze

Podczas kolejnych posiedzeń sądu pojawiły się deklaracje dotyczące dobrowolnego poddania się karze. Jeżeli sąd zaakceptuje uzgodnienia, również te osoby mogą uniknąć wielomiesięcznego postępowania dowodowego. Nie wszyscy oskarżeni zdecydowali się jednak na takie rozwiązanie. W głównym nurcie procesu pozostają osoby, którym prokuratura przypisuje bardziej znaczącą rolę w opisywanym mechanizmie.

Ponad sto tomów akt

Skala sprawy jest ogromna. Materiał zgromadzony przez śledczych obejmuje ponad 100 tomów akt jawnych oraz 45 tomów materiałów niejawnych. To jeden z powodów, dla których postępowanie jest tak czasochłonne.

Sąd musi przeanalizować dokumentację dotyczącą wielu nieruchomości, przesłuchać świadków i ustalić, jak wyglądały relacje pomiędzy poszczególnymi osobami. Kluczowe będzie również ustalenie, czy decyzje dotyczące miejskiego majątku rzeczywiście były podejmowane pod wpływem korzyści majątkowych lub obietnicy ich uzyskania.

Sąd rozstrzygnie, co rzeczywiście się wydarzyło

W sprawie trzeba zachować istotne rozróżnienie: akt oskarżenia przedstawia stanowisko prokuratury, natomiast o winie konkretnych osób może zdecydować wyłącznie sąd. Nie wszyscy oskarżeni mają też takie same zarzuty ani przypisaną im taką samą rolę.

Historia krakowskiej afery zaczęła się niemal dekadę temu. Dziś część jej wątków została już zakończona wyrokami, część oskarżonych chce dobrowolnie poddać się karze, ale najważniejsze pytania dotyczące funkcjonowania całego mechanizmu nadal pozostają przed sądem. Czy miejskie nieruchomości rzeczywiście można było „załatwić” za pieniądze? Kto miał wpływać na urzędników? I jak wyglądał przepływ korzyści? Na odpowiedzi na te pytania trzeba jeszcze poczekać.

Źródło : Gazeta Krakowska

Quick Link

Podaj dalej
Zostaw komentarz

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *