Michał Drewnicki zabrał głos przed drugą turą wyborów prezydenckich w Krakowie. Podziękował blisko 45 tys. mieszkańców, którzy oddali na niego głos, i zaapelował o udział w głosowaniu 11 października. Jednocześnie jasno powiedział, że nie wyobraża sobie oddania głosu na Monikę Piątkowską. Nie zamierza jednak wskazywać swoim wyborcom, na kogo mają zagłosować.
Drewnicki: idźcie na wybory
Michał Drewnicki opublikował swoje stanowisko przed drugą turą wyborów prezydenckich w Krakowie. W pierwszej kolejności podziękował mieszkańcom, którzy mu zaufali. Jak podkreślił, niemal 45 tys. głosów pokazuje, że jego kandydatura miała w Krakowie swoje mocne zaplecze.
Były kandydat zaapelował jednocześnie do swoich wyborców, aby 11 października poszli do urn.
„Kto zostaje w domu, też wybiera bo decyduje się na to, że wybiorą za niego inni.”
Drewnicki nie zamierza jednak mówić mieszkańcom, jak mają zagłosować. To jeden z najważniejszych elementów jego stanowiska przed drugą turą.
Nie wskaże, na kogo głosować
Choć Drewnicki bardzo jasno wypowiedział się o jednej z kandydatek, nie udzielił swoim wyborcom instrukcji dotyczącej drugiej tury. Podkreślił, że to jest jego zdanie, natomiast każdy powinien samodzielnie podjąć decyzję przy urnie. Jak zaznaczył, w drugiej turze nie ma kandydata, którego mógłby poprzeć w stu procentach. Dlatego nie chce namawiać mieszkańców do głosowania na konkretną osobę.
„Jednocześnie nie wskazuję, na kogo głosować. W drugiej turze nie ma idealnego kandydata dla nas, którego mógłbym w 100 proc. poprzeć.”
Drewnicki pozostawia więc swoim wyborcom swobodę decyzji. Swoje stanowisko przedstawił jednak wyjątkowo jasno.
„Nie wyobrażam sobie głosowania na Monikę Piątkowską”
Były kandydat nie ukrywa, że jednego z rozwiązań w drugiej turze sam nie bierze pod uwagę.
„Nie wyobrażam sobie głosowania na Monikę Piątkowską.”
Drewnicki podkreślił, że takie głosowanie byłoby w jego ocenie sprzeczne z tym, o co przez lata walczył jako radny Krakowa i podczas swojej kampanii wyborczej. Jednocześnie nie przekłada tego stanowiska na apel do swoich wyborców, by automatycznie poparli drugiego kandydata. Ostateczny wybór pozostawia im.
Przyszły prezydent ma być „stąd”
W swoim wystąpieniu Drewnicki mocno zaakcentował kwestię lokalnego zakorzenienia przyszłego prezydenta Krakowa. Jego zdaniem osoba kierująca miastem powinna znać jego problemy nie tylko z kampanijnych materiałów, ale przede wszystkim z codziennego życia. Wskazywał m.in. na komunikację miejską, korki, problemy poszczególnych osiedli i sprawy, z którymi mieszkańcy stykają się każdego dnia.
„Ja jestem stąd. Nie przyjechałem na kampanię i nie wyjechałem zaraz po niej.”
Drewnicki oczekuje również, że przyszły prezydent będzie podejmował decyzje z perspektywy mieszkańców Krakowa, a nie będzie czekał na polityczne instrukcje z Warszawy.
Konserwatywni krakowianie też mają być szanowani
Kolejnym ważnym punktem jego stanowiska jest kwestia mieszkańców o poglądach konserwatywnych i prawicowych. Drewnicki mówił o osobach, dla których istotne są m.in. patriotyzm, religia, rodzina i wartości wynikające z tradycji. Jego oczekiwaniem wobec przyszłego prezydenta jest to, aby również ta grupa mieszkańców była traktowana z szacunkiem i miała poczucie, że jest pełnoprawną częścią miejskiej wspólnoty.
„Ludzie wierzący, przywiązani do rodziny i tradycji nie mogą być w tym mieście gośćmi. Są u siebie.”
Drewnicki wskazuje przy tym również na kwestie miejskie, z którymi sam się nie zgadza, w tym na Strefę Czystego Transportu. Podkreśla, że niezależnie od poglądów mieszkańcy powinni mieć możliwość przedstawiania swoich argumentów i oczekiwać od władz miasta szacunku.
Piątkowska i debata w wPolsce24
W swoim stanowisku Drewnicki odniósł się również do kampanii Moniki Piątkowskiej. Przypomniał, że kandydatka nie pojawiła się na debacie w konserwatywnej telewizji wPolsce24. W tym samym czasie odbyło się jej spotkanie z Donaldem Tuskiem.
Dla Drewnickiego jest to przykład sytuacji, w której kandydat powinien jego zdaniem być gotowy rozmawiać także z wyborcami reprezentującymi inne środowiska polityczne.
„Kto jako kandydat omija część krakowian, ten jako prezydent będzie ich omijał tym bardziej.”
Drewnicki interpretuje tę sytuację jako sygnał, że część konserwatywnych wyborców może nie być przez Piątkowską traktowana jako grupa, o której głosy warto zabiegać. Jest to jednak jego ocena i interpretacja zachowania kandydatki.
W tle Donald Tusk i ogólnopolska polityka
Były kandydat zwraca również uwagę na ogólnopolski wymiar krakowskich wyborów. Przypomina o osobistym zaangażowaniu Donalda Tuska w kampanię Piątkowskiej. Zdaniem Drewnickiego ewentualne zwycięstwo kandydatki Koalicji Obywatelskiej będzie można odczytywać także jako sukces polityczny Tuska. Z kolei jej porażka w jego ocenie –byłaby dla premiera politycznym niepowodzeniem.
Drewnicki przekonuje jednak, że niezależnie od krajowej polityki najważniejszy powinien pozostać interes Krakowa i jego mieszkańców.
„Nie powiedziałem ostatniego słowa”
Drewnicki zapowiada, że wynik wyborów nie oznacza końca jego aktywności w krakowskiej polityce. Deklaruje dalsze zajmowanie się sprawami mieszkańców oraz przyglądanie się działaniom przyszłego prezydenta – bez względu na to, kto ostatecznie wygra drugą turę.
Jego stanowisko można więc sprowadzić do dwóch wyraźnych komunikatów: sam nie zamierza głosować na Monikę Piątkowską, ale jednocześnie nie chce mówić swoim wyborcom, kogo mają poprzeć. Decyzję pozostawia każdemu z nich.
Na koniec Drewnicki ponownie zaapelował o udział w wyborach i samodzielne podjęcie decyzji.
„Głosujcie z własnym sumieniem. Kraków nie jest niczyim folwarkiem. Kraków jest nasz. Mieszkańców Krakowa.”


