Wokół przyszłego przystanku SKA Prądnik Czerwony w Krakowie pojawia się coraz więcej pytań. Sprawdziliśmy, jak wygląda teren inwestycji. Uwagę zwraca przede wszystkim wąskie przejście wzdłuż torów kolejowych. Są też zastrzeżenia dotyczące dojścia do peronów, przesiadek na autobusy i parkingu P+R. Nie wszystkie obawy muszą się jednak potwierdzić. Projekt dopiero powstaje, a część rozwiązań może jeszcze zostać dopracowana.
Wąskie przejście przy torach ma zostać przebudowane
Na miejscu przyszłego przystanku SKA Prądnik Czerwony widać przejście, które może budzić wątpliwości. Jest dość wąskie, a po uruchomieniu stacji będzie korzystać z niego więcej pieszych. Zapowiedziano jednak, że zostanie przebudowane.
To ważne, bo wygodne i bezpieczne dojście do peronów będzie miało duże znaczenie dla osób korzystających z kolei. Nowy przystanek powstanie w sąsiedztwie linii kolejowych nr 8 i 95, w rejonie ulic Powstańców, Meiera i Reduta.
Mieszkańcy mają kilka zastrzeżeń do projektu
Krytycy inwestycji zwracają uwagę nie tylko na przejście przy torach. Wśród najczęściej podnoszonych problemów wymieniają utrudnione dojścia piesze z pobliskich osiedli, słabe powiązanie z komunikacją miejską i brak wystarczającego zaplecza dla pasażerów.
Wątpliwości budzi również parking Park&Ride. Zdaniem krytyków może on zdominować cały przystanek, zamiast być tylko jednym z elementów węzła przesiadkowego. Zwracają także uwagę, że najbliższa pętla autobusowa znajduje się w odległości około 400 metrów.
To nie jest odległość, która sama w sobie przekreśla możliwość przesiadki. Nie zmienia to jednak faktu, że dojście powinno być wygodne i dobrze zaplanowane. Istotne będzie więc to, jak ostatecznie zostaną rozwiązane połączenia piesze i komunikacyjne.
W okolicy powstają nowe osiedla
Na ocenę inwestycji warto spojrzeć również z szerszej perspektywy. Rejon ulic Meiera i Reduta szybko się zmienia. Powstają tam nowe budynki mieszkalne. Jedno z osiedli przy ul. Meiera ma docelowo liczyć ponad 700 mieszkań.
To oznacza, że w najbliższych latach w okolicy przybędzie mieszkańców, którzy mogą korzystać z nowego przystanku. SKA może więc okazać się potrzebnym elementem komunikacji w tej części Krakowa, szczególnie jeśli uda się dobrze połączyć ją z istniejącymi osiedlami i autobusami.
Na ocenę SKA Prądnik Czerwony trzeba jeszcze poczekać
Umowę na zaprojektowanie i budowę przystanku miasto podpisało 29 października z firmą Skanska. Wykonawca działa w formule „zaprojektuj i wybuduj”, a realizacja całego zadania ma potrwać do 24 miesięcy.
Miasto zapowiada dwa perony, windy i schody, parkingi P+R, miejsca Kiss&Ride oraz infrastrukturę dla pieszych i rowerzystów. W planie jest także kładka nad linią kolejową nr 95 i przebudowa części układu drogowego.
Zastrzeżenia dotyczące dojść i przesiadek są warte uwagi. Nie oznacza to jednak, że przystanek już teraz można uznać za komunikacyjny bubel. Wiele zależy od ostatecznych rozwiązań, które dopiero zostaną przygotowane. Być może uwagi mieszkańców i rady dzielnicy zostaną jeszcze uwzględnione.









