Nowa linia Krakowskiego Szybkiego Tramwaju do Mistrzejowic powstawała latami. Z opóźnieniami, sporami z wykonawcą i przesuwanymi kolejno terminami. Dziś w końcu została oddana mieszkańcom, ale już pierwszego dnia doszło do awarii, a relacje pasażerów sugerują, że inwestycja została wykończona na ostatnią chwilę.
Lata czekania, awaria na start
Budowa linii, która miała skrócić dojazd z Mistrzejowic do centrum o kilkanaście minut, ciągnęła się od lat. Wykonawca, firma Gülermak, tłumaczył kolejne poślizgi między innymi pogodą, opóźnieniami w podłączeniu zasilania przez Tauron i koniecznością uzyskania dodatkowych decyzji. Ostatecznie trasę oddano do użytku dziś, a euforia nie trwała długo: już w pierwszych godzinach doszło do zaniku napięcia w sieci trakcyjnej w rejonie Parku Wodnego, co wymusiło objazdy dla linii 9, 12 i 16.
Relacja pasażera: „widać, że chcieli to na szybko oddać”
Wygląda na to, że awaria zasilania to niejedyny sygnał pośpiechu przy oddawaniu inwestycji. Jeden z pasażerów, który przeszedł się nową trasą jeszcze tego samego dnia, opisuje wrażenie prowizorki. W wielu miejscach brakuje kostki brukowej i uzupełnienia ziemi wokół torowiska, a na jednym z przystanków tramwajowych nie ma jeszcze wiaty.
Podobne wrażenie towarzyszyło mu w podziemnej części trasy. Przy przejściu podziemnym na Rondzie Polsadu, gdzie zbudowano tunel z podziemnym przystankiem tramwajowym. Tam z kolei nieczynna okazała się jedna z toalet, a część wykończenia –pozostawia sporo do życzenia pod względem jakości detali.
System informacji pasażerskiej też jeszcze nie działa
Ne działa jeszcze system informacji pasażerskiej pokazujący, za ile minut przyjedzie najbliższy tramwaj. Funkcja, która na nowo otwartej, „inteligentnej” trasie miała być jedną z podstawowych.


















