Śmigłowiec Robinson R44 Raven II rozbił się na zboczu góry Lubogoszcz w Kasinie Wielkiej w nocy z 3 na 4 czerwca. Zginął pilot. Państwowa Komisja Badania Wypadków Lotniczych opublikowała wstępny raport, z którego wynika, że kluczową rolę odegrała gęsta mgła.
Lot nocą z Węgier do Małopolski
Maszyną kierował 30-letni Błażej Czarnecki, licencjonowany pilot z uprawnieniami CPL(H) i aktualnym orzeczeniem lekarskim. Lot rozpoczął się wieczorem 3 czerwca w miejscowości Bodrogkeresztúr na Węgrzech. Celem podróży był Barwałd w powiecie wielickim.
Pilot zgłosił utratę widoczności
O godzinie 0.45 Czarnecki nawiązał łączność ze Służbą Informacji Powietrznej FIS Kraków. Dwadzieścia minut później zgłosił, że stracił widoczność z powodu gęstej mgły, i poprosił o wskazanie kursu. Kontroler zaproponował lot w kierunku wschodnim. Chwilę po tej rozmowie kontakt z pilotem urwał się w rejonie Kasiny Wielkiej.
Zderzenie z drzewami i pożar
Jak podaje PKBWL, tuż przed uderzeniem w ziemię śmigłowiec zahaczył o drzewa rosnące na zboczu góry. Uderzenie o ziemię spowodowało rozszczelnienie zbiorników paliwa, co wywołało pożar. Maszyna spłonęła, a pilot zginął na miejscu.
Poszukiwania i odnalezienie wraku
Po zerwaniu kontaktu ratownicy natychmiast rozpoczęli akcję poszukiwawczą. Szczątki śmigłowca i ciało pilota odnaleziono po kilku godzinach na zboczu Lubogoszczy. Z ustaleń komisji wynika, że śmigłowiec miał ważne poświadczenie zdatności do lotu, wydane do sierpnia tego roku.
Śledztwo wciąż trwa
Zespół badawczy PKBWL kontynuuje prace nad ustaleniem pełnych okoliczności katastrofy. Wstępny raport wskazuje na fatalne warunki atmosferyczne jako czynnik, który poprzedził utratę kontroli nad maszyną, jednak ostateczne wnioski poznamy dopiero po zakończeniu śledztwa.



