Pożar samochodu DIOZ na Podhalu. W tle konflikt z góralami i spór o konie nad Morskim Okiem

PA
PA

W nocy z soboty na niedzielę w Groniu, w gminie Bukowina Tatrzańska, spłonął samochód należący do Dolnośląskiego Inspektoratu Ochrony Zwierząt. DIOZ twierdzi, że mogło dojść do podpalenia i wiąże zdarzenie z konfliktem wokół transportu konnego do Morskiego Oka. Policja na razie nie wskazuje sprawcy, ale bada możliwość umyślnego zaprószenia ognia.

Do pożaru doszło około godz. 1:55 w miejscowości Groń. Zgłoszenie dotyczące płonącego samochodu dostawczego trafiło do strażaków w nocy. Na miejsce skierowano m.in. jednostkę OSP w Leśnicy oraz zastęp z Zakopanego. Według informacji przekazanych przez straż pożarna pojawiła się na miejscu około dziesięciu minut po zgłoszeniu. Ogień objął samochód w rejonie tylnej części pojazdu. Przed przyjazdem strażaków osoby znajdujące się w pobliżu próbowały gasić pożar za pomocą gaśnic. Akcja ratownicza trwała niespełna godzinę. Przyczyna pojawienia się ognia nie została jeszcze oficjalnie ustalona.

Policja sprawdza, czy doszło do podpalenia

Samochód należał do DIOZ, który dzień wcześniej uczestniczył w proteście dotyczącym transportu konnego na drodze do Morskiego Oka. Z tego powodu nocny pożar od razu został zestawiony z trwającym od miesięcy sporem dotyczącym przyszłości przewozów konnych w Tatrach. Policja prowadzi czynności mające wyjaśnić okoliczności zdarzenia. Funkcjonariusze zabezpieczają materiał dowodowy, sprawdzają monitoring i rozmawiają ze świadkami. Jak przekazał przedstawiciel zakopiańskiej policji, jedną z rozpatrywanych hipotez jest podpalenie.

Na tym etapie nie oznacza to jednak, że ustalono sprawcę. Przyczyna pożaru pozostaje przedmiotem postępowania.

DIOZ wskazuje na konflikt z góralami

Organizacja szybko opublikowała informacje o pożarze, przedstawiając własną interpretację zdarzenia. DIOZ uważa, że samochód został podpalony w związku z jego działalnością na Podhalu i sporem o konie wykorzystywane w transporcie turystycznym. To jednak stanowisko samej organizacji. Nie ma obecnie potwierdzonych ustaleń śledczych, które pozwalałyby przypisać odpowiedzialność konkretnym osobom lub całej społeczności góralskiej.

Sprawa jest szczególnie napięta, ponieważ zaledwie dzień wcześniej na drodze do Morskiego Oka odbywał się protest przeciwników transportu konnego. Wydarzeniu towarzyszyły silne emocje oraz obecność policji.

Kraków kolejny raz przeniesie pasażerów w czasie. Zabytkowe tramwaje wyjadą na dwie trasy

Milionowa zbiórka po pożarze

Po zniszczeniu samochodu DIOZ uruchomił zbiórkę pieniędzy. Organizacja zwróciła się do swoich sympatyków o zebranie miliona złotych na odbudowę zaplecza i dalszą działalność.

Kwota wywołała dyskusję, ponieważ według wstępnych informacji wartość samego zniszczonego pojazdu wynosi około 500 tys. zł. DIOZ wskazuje jednak, że celem zbiórki jest nie tylko odtworzenie utraconego samochodu, lecz również zabezpieczenie dalszego funkcjonowania organizacji.

Źródło : Gazeta Krakowska

Quick Link

Podaj dalej
Zostaw komentarz

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *