Sąd okręgowy w Krakowie odrzucił w środę protest w sprawie zakłócenia ciszy wyborczej podczas referendum, które doprowadziło do odwołania prezydenta Aleksandra Miszalskiego.
Protest złożył Edward E. Nowak, który w środę mówił, że sprawa dotyczy czegoś więcej niż tylko tej sprawy.
– Być może tutaj rozstrzyga się kwestia, czy w przyszłych wyborach w Polsce będą panowały zasady równej rywalizacji czy godzimy się na chaos, agitację i propagandę (..) Może dojść do tego, że takie pojęcia jak cisza wyborcza czy kampania wyborcza staną się tylko pustymi sloganami, a w efekcie utracimy wolne wybory. Mówię o tym, bo praktycznie całe życie bronię demokracji – powiedział Nowak.
Krakowskie referendum jest ważne
Środowa rozprawa potrwała trzy godziny. W mowie końcowej inicjatorzy, raz jeszcze próbowali udowodnić, że skala agitacji miała charakter masowej manipulacji. Komisarz wyborcza wnosiła natomiast o oddalenie protestu.
Sąd podjął zbieżną decyzję. Wyrok nie jest prawomocny. Stronom przysługuje prawo odwołania do sądu apelacyjnego.
To ostatecznie zamyka sprawę referendum. To był jedyny protest, któremu któremu narzucono bieg merytoryczny.



