Pełniący obowiązki prezydenta Krakowa Stanisław Kracik ogłosił, że miasto rezygnuje z budowy toru motocyklowo-samochodowego przy ulicy Kosiarzy. To jedna z jego pierwszych decyzji po objęciu stanowiska.
Pomysł sprzed ponad dekady
Projekt toru trafił do krakowskiego Budżetu Obywatelskiego w 2015 roku. Mieszkańcy zagłosowali za jego realizacją w ramach drugiej edycji ogólnomiejskiego głosowania i tym samym wprowadzili go do planu inwestycji miejskich. Przez kolejne lata projekt jednak pozostawał na papierze.
Koszty urosły, pieniędzy brak
Przez ponad dziesięć lat szacowany koszt inwestycji wzrósł do około 35 milionów złotych. Miasto nie zabezpieczyło tej kwoty w budżecie. Ani radni, ani jednostka odpowiedzialna za projekt nie wystąpili o jej rezerwację.
Hałas ważniejszy niż tor
Kracik powołał się na zmianę nastrojów wśród krakowian. Mieszkańcy coraz głośniej mówią o potrzebie ograniczenia hałasu w mieście, a budowa toru dla pojazdów silnikowych idzie z tym w odwrotnym kierunku. Radni miejscy również opowiadali się za porzuceniem projektu, wskazując na trudną sytuację finansową Krakowa i pilniejsze potrzeby.



