Pomagał rannym po strzelaninie. Profesor Pędziwiatr w rozmowie z KR24.pl „Podziękowania należą się obu policjantom”

Patrycja Abramowicz de Souza
Patrycja Abramowicz de Souza

Po dramatycznej strzelaninie w centrum Krakowa pojawiły się informacje, że prof. Michał Pędziwiatr, który ruszył na pomoc rannym funkcjonariuszom, później operował jednego z nich. Profesor w rozmowie z KR24.pl stanowczo wyjaśnia: to nieprawda. Operacje przeprowadzali lekarze pełniący dyżur w szpitalu. Przy okazji zwraca uwagę na wszystkich tych, którzy w dramatycznych chwilach ruszyli do pomocy. Nie tylko na policjantów, ale również na personel medyczny i osoby postronne.

Dramatyczne wydarzenia w Krakowie poruszyły mieszkańców miasta i całą Polskę. Podczas interwencji wobec uzbrojonego napastnika rannych zostało dwóch policjantów. W pobliżu miejsca zdarzenia znajdowali się również lekarze, którzy prywatnie spędzali czas z rodzinami. Gdy dowiedzieli się o rannych, natychmiast ruszyli z pomocą.

Jednym z nich był prof. Michał Pędziwiatr. W rozmowie z KR24.pl lekarz odniósł się do informacji, które pojawiły się po zdarzeniu. Jak podkreśla, nie operował żadnego z rannych funkcjonariuszy. Nie robił tego również drugi lekarz, który był z nim na miejscu.

– Operowali lekarze, którzy byli w tym czasie na dyżurze – wyjaśnia profesor.

To ważne sprostowanie, ponieważ w relacjach dotyczących dramatycznych wydarzeń pojawiła się nieprawdziwa informacja o udziale profesora w operacji jednego z policjantów.

Profesor: Bohaterami są wszyscy, którzy ruszyli z pomocą

W swojej wypowiedzi prof. Michał Pędziwiatr zwraca uwagę, że w opowieści o krakowskiej strzelaninie nie można skupiać się wyłącznie na jednej osobie. Podkreśla znaczenie działań obu policjantów, którzy obezwładnili napastnika.

Jak zaznacza, w takich sytuacjach funkcjonariusze mają do wykonania różne, ale równie istotne zadania. Jeden musi zatrzymać sprawcę, drugi go obezwładnić. Nie można więc wartościować ich udziału ani wskazywać, że jeden zasługuje na większe uznanie od drugiego. Obaj policjanci są bohaterami i obu należą się podziękowania.

Profesor wspomina również o swojej rodzinie. Bliscy wiedzieli, że znalazł się w pobliżu niebezpiecznego zdarzenia. Jak przekazuje, dali mu znać, że są bezpieczni. To ważny, bardzo ludzki szczegół pokazujący, że w takich chwilach dramatyczne wydarzenia dotykają nie tylko bezpośrednich uczestników, ale również ich najbliższych.

Lekarz chce jednak, aby podziękowania trafiły znacznie szerzej. Do wszystkich osób, które znalazły się na miejscu i reagowały w chwili zagrożenia, w tym także do świadków i ludzi postronnych.

Szczególne słowa uznania kieruje również do personelu medycznego

Po przewiezieniu rannych do szpitala nie było wiadomo, ilu jeszcze poszkodowanych może wymagać pomocy. Sytuacja była poważna, dlatego do placówki przyjeżdżali kolejni lekarze gotowi wesprzeć zespoły medyczne.

Profesor podkreśla, że ogromną pracę wykonali ci, którzy zajmowali się rannymi i przeprowadzali operacje. To właśnie oni mierzyli się z bardzo trudną sytuacją medyczną i walczyli o zdrowie funkcjonariuszy. Zwraca też uwagę na osoby, o których często nie mówi się później w relacjach z takich wydarzeń. Lekarze, którzy przyjechali do szpitala, choć nie mieli wówczas dyżuru, byli gotowi pomóc, gdyby liczba poszkodowanych okazała się większa.

– To są bohaterowie, o których się nie mówi, ale my będziemy o nich pamiętać – podkreśla prof. Michał Pędziwiatr.

Jego słowa przypominają, że za każdą dramatyczną interwencją stoi praca wielu ludzi. Policjantów, ratowników, lekarzy, pielęgniarek, a także osób, które znalazły się w odpowiednim miejscu i czasie, by nieść pomoc.

W Krakowie wszyscy oni odegrali ważną rolę. I wszystkim należą się podziękowania.

Quick Link

Podaj dalej
Zostaw komentarz

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *