Po fali krytyki w mediach społecznościowych Teatr Groteska zabrał głos w sprawie sobotniego widowiska nad Wisłą. Organizatorzy przepraszają widzów i wyjaśniają, dlaczego zdecydowali się na zmianę lokalizacji.
Co się wydarzyło w sobotni wieczór
Tysiące krakowian przyszło na Paradę Smoków i nie zobaczyło niczego. Organizatorzy przenieśli w tym roku widowisko na odcinek Wisły między Salwatorem a Dębnikami, ale większość widzów wybrała stare miejsce przy zakolu rzeki pod Wawelem. Gdy część tłumu zorientowała się w błędzie i ruszyła przez Most Dębnicki, trafiła na zasłony i ogrodzenia. Na moście nie można było nic zobaczyć, a do strefy widowiska wejść też się nie dało. W mediach społecznościowych posypały się komentarze o „organizacyjnej katastrofie”.
Organizatorzy: przepraszamy, ale kampania informacyjna była szeroka
Teatr Groteska przyznaje, że nie wszystko przebiegło zgodnie z planem. „Rozumiemy rozczarowanie widzów, którzy przybyli do dotychczasowej lokalizacji lub zbyt późno dowiedzieli się o zmianie miejsca” – piszą organizatorzy. Jednocześnie zaznaczają, że informacje o zmianie lokalizacji były dostępne z dużym wyprzedzeniem. Tłumaczą, że przez 24 lata naturalnym miejscem oglądania spektaklu było zakole Wisły pod Wawelem i „doskonale rozumieją siłę tego przyzwyczajenia”. Przyznają jednak, że gdy duża liczba osób zaczęła przemieszczać się do nowej lokalizacji, „sytuacja stała się znacznie bardziej dynamiczna niż wskazywały wcześniejsze analizy”.
Dlaczego zmienili miejsce
Organizatorzy wyjaśniają, że tegoroczne widowisko miało inną formułę niż w poprzednich latach. Ze względu na ograniczenia dotyczące pirotechniki spektakl opierał się na efektach realizowanych nisko nad taflą wody – laserach, instalacjach świetlnych, efektach dymnych i pokazie dronów. W starej lokalizacji część tych efektów była zasłonięta przez barki restauracyjne zacumowane przy brzegu. Właśnie dlatego Teatr Groteska szukał nowego miejsca.
Most zasłonięty w imię bezpieczeństwa
Zasłonięcie widoku z Mostu Dębnickiego organizatorzy tłumaczą względami bezpieczeństwa. „Most nie jest przestrzenią przeznaczoną do gromadzenia tysięcy osób podczas wydarzenia plenerowego” – piszą. Widowisko zostało zaplanowane dla 25 tysięcy uczestników, ale rzeczywiste zainteresowanie okazało się znacznie większe. Teatr Groteska przyznaje, że jest to „ważny wniosek organizacyjny przy planowaniu kolejnych edycji”.
Płatne strefy nie były dla wybranych
Organizatorzy odpierają też zarzuty, że widowisko było dostępne tylko dla tych, którzy zapłacili za miejsca siedzące. „To nieprawda. Wielkie Plenerowe Widowisko na Wiśle było wydarzeniem publicznym, przygotowanym dla mieszkańców Krakowa i gości naszego miasta” – czytamy w oświadczeniu. Wydzielone strefy, w tym miejsca siedzące i strefa dostępności, wynikały – według Teatru Groteska – wyłącznie z wymogów bezpieczeństwa imprezy masowej.




