W Krakowie trwa głosowanie na nowego prezydenta miasta. Lokale wyborcze są czynne od 7:00 do 21:00, ale zanim minęło południe, doszło do złamania ciszy wyborczej – podobnie jak kilka miesięcy wcześniej, przy okazji majowego referendum.
Powtórka z maja
To nie pierwszy raz, gdy krakowskie głosowanie kończy się skargą na łamanie przepisów. W maju, gdy mieszkańcy odwoływali w referendum prezydenta Aleksandra Miszalskiego, do sądu trafiły cztery protesty wyborcze dotyczące właśnie naruszenia ciszy. Jeden z nich, złożony przez byłego opozycjonistę z czasów PRL, sąd rozpatrzył i uznał za zasadny. Teraz historia się powtarza – w dniu wyborów prezydenta miasta ktoś znów nie wytrzymał do zamknięcia lokali.
Wpis w sieci złamał przepisy
Kilka godzin po otwarciu lokali w mediach społecznościowych pojawił się wpis promujący jednego z kandydatów. To jawne naruszenie ciszy wyborczej, która obowiązuje aż do zakończenia głosowania. Za taki czyn grozi grzywna do 5 tysięcy złotych, a nawet kara pozbawienia wolności. Policja na bieżąco monitoruje sytuację i reaguje na zgłoszenia mieszkańców.


