Donald Tusk ogłosił, że zamierza dogadać się z Władysławem Kosiniakiem-Kamyszem w sprawie wspólnego kandydata koalicji na prezydenta Krakowa. Jeśli rozmowy nie przyniosą efektu, KO pójdzie do wyborów w stolicy Małopolski sama.
„Higiena koalicji” jako argument
Premier powiedział wprost, że wspólny start KO i PSL ma służyć temu, co nazwał „higieną koalicji”. Tusk zaznaczył przy tym, że niektóre partie koalicyjne zdążyły już ogłosić własnych kandydatów. Wskazał na to jako na problem, który chce rozwiązać przez porozumienie z szefem ludowców.
Poniedziałek jako termin
Tusk wyznaczył konkretny termin. Stwierdził, że jeśli do poniedziałku nie uda się uzgodnić wspólnego nazwiska z PSL, Koalicja Obywatelska ogłosi własnego kandydata. W grę wchodzą trzy osoby – senatorka Monika Piątkowska, europoseł Bartłomiej Sienkiewicz oraz przewodniczący komisji spraw zagranicznych Sejmu Paweł Kowal.
Dlaczego Kraków potrzebuje nowych wyborów
Sytuacja w Krakowie jest efektem referendum z 24 maja, w którym mieszkańcy odwołali prezydenta Aleksandra Miszalskiego z KO. Głosów za odwołaniem wpłynęło więcej, niż Miszalski zebrał podczas ostatnich wyborów samorządowych. Po tym wydarzeniu Tusk rozwiązał małopolskie struktury KO. Teraz miasto musi wybrać nowego prezydenta w przedterminowych wyborach.



