W drugą rocznicę tragicznej śmierci Pawła Ziętkowicza doszło do niepokojącego zdarzenia na cmentarzu w Białym Dunajcu. Ogień zniszczył elementy znajdujące się na grobie 25-latka. Bliscy są przekonani, że nie był to przypadek, a sprawę bada już policja.
Rodzina nie ma wątpliwości
Do zdarzenia doszło dokładnie w drugą rocznicę śmierci Pawła Ziętkowicza. Na jego grobie wybuchł pożar, w wyniku którego zniszczeniu uległy m.in. znicze, dekoracje i elementy wyposażenia nagrobka. Rodzina twierdzi, że wcześniej również dochodziło do aktów wandalizmu, dlatego podejrzewa, że mogło dojść do celowego podpalenia. O wszystkim została powiadomiona policja, która prowadzi czynności wyjaśniające. Na razie śledczy nie informują o ewentualnych sprawcach ani motywie.
Sprawa śmierci strażaka wciąż budzi emocje
Paweł Ziętkowicz zmarł w sierpniu 2024 roku po zdarzeniach, do których doszło podczas spotkania w remizie OSP w Białym Dunajcu. Po trwającym blisko dwa lata śledztwie prokuratura postawiła zarzuty jednemu z uczestników tamtych wydarzeń. Mężczyzna odpowiada z wolnej stopy i nie przyznaje się do winy.
Okoliczności pożaru grobu oraz ewentualny związek tego zdarzenia z prowadzonym postępowaniem karnym pozostają na razie niewyjaśnione. Policja i prokuratura prowadzą dalsze czynności.



