Jeszcze nie zgasły znicze po cichym marszu ku pamięci ofiar wypadku na Solnej, a w Krakowie doszło do kolejnej niebezpiecznej sytuacji na drodze. Tym razem pieszych i rowerzystów przy ulicy Powstania Warszawskiego od tragedii uratował dosłownie kilkucentymetrowy krzak.
Cisza zamiast haseł
Kilkaset osób spotkało się we wtorek wieczorem na skrzyżowaniu Solnej i Zabłocia, dokładnie tam, gdzie w minioną sobotę zginęli młodzi rodzice potrąceni przez rozpędzony samochód. Organizatorzy zrezygnowali z przemówień i megafonów. Zamiast tego była tylko chwila ciszy i płonące znicze. Na czas zgromadzenia policja zamknęła fragment ulicy dla ruchu.
Mieszkańcy nie poprzestali na symbolicznym geście. Z wypożyczonych barierek zbudowali prowizoryczne rondo na skrzyżowaniu Nadwiślańskiej i Solnej, uznawanym od lat za jedno z najbardziej niebezpiecznych miejsc w tej części miasta. Dzieci rysowały kredą na jezdni symbole kojarzące się z bezpieczeństwem, a dorośli spisywali nazwy ulic, które ich zdaniem najbardziej zagrażają pieszym.
Kraków rekordzistą w statystykach
Z danych policyjnego systemu SEWiK za 2025 rok wynika, że Kraków odnotował najwięcej wypadków drogowych spośród wszystkich miast wojewódzkich w Polsce, aż 941. To ponad sto więcej niż w Łodzi i ponad 250 więcej niż w Warszawie. Choć pod względem liczby ofiar śmiertelnych miasto znalazło się w środku stawki (6 osób wobec 28 w Warszawie i 14 w Łodzi), to liczba ciężko rannych, 284 osoby, dała Krakowowi drugi najgorszy wynik w kraju.
Kolejny dzień, kolejne wypadki
Zaledwie dwa dni po marszu na tym samym odcinku znów doszło do wypadku. Samochód osoby zderzył się z motocyklem. Mieszkańcy komentujący sprawę wskazują na ten sam, powtarzający się od lat problem. Piszą o kierowcach wyjeżdżających z Nadwiślańskiej, którzy naciskają gaz, gdy tylko po prawej stronie nie widzą żadnego samochodu zbliżającego się do przejścia dla pieszych. Zwracają uwagę, że geometria tego skrzyżowania nie daje żadnego marginesu błędu, a sytuację dodatkowo utrudnia trwająca w okolicy budowa. Część osób apeluje o postawienie progów zwalniających na Solnej, na odcinku od Placu Bohaterów Getta, bo jak piszą, jadąc z obu stron praktycznie nie widać nadjeżdżających pojazdów.
Również na ulicy Powstania Warszawskiego doszło do kolejnego groźnego zdarzenia. Kierowca, który próbował uniknąć zderzenia z innym rozpędzonym autem, stracił panowanie nad pojazdem i wjechał na pas zieleni oddzielający jezdnię od ścieżki rowerowej i chodnika. Samochód zatrzymał się dopiero na rosnącym tam krzaku, kilkanaście centymetrów od przechodniów. Kierowca tłumaczył się słabymi hamulcami w swoim zabytkowym aucie.
Świadek zdarzenia, który zgłosił sprawę pod numer 112, zamiast wsparcia usłyszał w komentarzach zarzuty, że jest „kapusiem”, a winę za takie sytuacje ponoszą też rowerzyści.
Mieszkańcy zapowiadają, że nie odpuszczą tematu i będą dalej zbierać zgłoszenia o niebezpiecznych miejscach na mapie Krakowa, licząc, że kolejne zdarzenia w końcu wymuszą realne zmiany w organizacji ruchu w mieście.


