Od wtorku Monika Piątkowska jest wspólną kandydatką KO i PSL na prezydenta Krakowa.
Długo spekulowano, na kogo postawi Koalicja Obywatelska w tych wyborach. Mówiło się o Bogdanie Klichu czy Ireneuszu Rasiu, ale ostatecznie padło na Monikę Piątkowską.
Monika Piątkowska o planie na Kraków
Kandydatura została zaprezentowana nie w Krakowie, a w Warszawie. Podczas konferencji prasowej premiera Donalda Tuska i Władysława Kosiniaka-Kamysza.
Piątkowska stanęła między dwoma panami i mówiła o swoich planach na prezydenturę.
– Idę do Krakowa, by przynieść spokój, stabilizację, merytorykę, profesjonalne zarządzanie miastem. To jest dla mnie najważniejsze. Nie będę zajmowała się rywalami. Będę zajmowała się mieszkańcami Krakowa i wysłuchiwała ich głosu. Ostatnie miesiące, co piątek brałam udział w spotkaniach ″Piątki z Piątkowską″. Naprawdę sporo uwag, sporo opinii w tym czasie zebrałam. (..) Restrukturyzacja miast, stabilne, spokojne zarządzanie. Kraków potrzebuje nie walki politycznej, ale sprawnego menedżera. Ja taką sprawną menedżerką jestem, które zna miasto od podszewki – mówiła we wtorek w Warszawie.
Tusk z Kosniakiem-Kamyszem wytarmosili Piątkowską
Jej udział w konferencji zakończył się w memiczny sposób.
– W sprawach Krakowa to nie my rządzimy, tylko Monika Piątkowska. Moniko, wszystko w twoich rękach – powiedział na koniec Tusk.
A potem złapał Piątkowską za rękę.
– Daj tą rękę, daj jemu tą drugą. O! – zarekomendował premier.
Piątkowska nie miała już wyjścia. Podała drugą rękę Kosniakowi-Kamyszowi. Panowie unieśli ręce w górę i mocno wytarmosili panią kandydatkę.
– Także ona będzie decydowała – powiedział Tusk, w momencie, gdy Piątkowska mogła tylko bezradnie stać i czekać, gdy w końcu panowie przestaną ją tarmosić. Nie wyglądała na kogoś, kto mógłby w tej sytuacji zdecydować o losie swoich ramion, a co dopiero o wielkim mieście, pogrążony, w politycznym chaosie.
Popatrzcie sami.
Co tu się wydarzyło? pic.twitter.com/CBxTa2HOz0— Suwerenna Polska (@Suwerenna_POL) June 9, 2026
Wyszło bardzo niezgrabnie.




