W piątek w mieszkaniu w Skawinie znaleziono ciała czterech osób – rodziny, która niedawno przeprowadziła się z Wadowic. Jak ustaliło Radio Kraków, do zbrodni doszło dzień wcześniej, a jej przebieg był wyjątkowo brutalny.
Alarm po nieudanym kontakcie z rodziną
W czwartek wieczorem mąż 56-letniej kobiety zawiózł ją do mieszkania córki, żeby pomogła w opiece nad nowo narodzonym dzieckiem. Gdy później nie mógł się z żoną skontaktować, zawiadomił policję. Służby weszły do mieszkania siłowo w piątek po godzinie 15.
Makabryczne odkrycie w mieszkaniu
W środku strażacy i policjanci znaleźli ciała czterech osób – 35-letniego mężczyzny, jego 27-letniej żony, ich zaledwie ośmiodniowej córki oraz 56-letniej teściowej. Skala zbrodni była taka straszna, że funkcjonariusze musieli zostać objęci opieką psychologiczną.
Ojciec zabił rodzinę, potem odebrał sobie życie
Według wstępnych ustaleń śledczych mężczyzna najpierw zabił żonę, noworodka i teściową, a następnie sam się zabił. Prokuratura w Krakowie potwierdza, że wszystkie ofiary miały rozległe obrażenia zewnętrzne, prawdopodobnie zadane ciężkim narzędziem. Na miejscu zabezpieczono przedmioty, którymi mogło dojść do zdarzenia. Ciała trafiły do Zakładu Medycyny Sądowej, gdzie dziś zaplanowano sekcję zwłok.
Sprawca mógł działać pod wpływem środków odurzających
Jak dowiedziało się Radio Kraków, mężczyzna dokonał zbrodni w wyjątkowo drastyczny sposób. Śledczy przypuszczają, że mógł działać w szale, być może pod wpływem silnych środków odurzających. Policjanci i strażacy, którzy pracowali na miejscu zdarzenia, zostali objęci szczególną opieką psychologiczną.
Rodzina nie była znana służbom
Z ustaleń wynika, że rodzina nie figurowała w policyjnych kartotekach. Nie była objęta procedurą Niebieskiej Karty, a pod tym adresem w ostatnich latach nie odnotowano żadnych zgłoszeń dotyczących przemocy domowej ani innych interwencji.



