Śmierć 33-letniego Grzegorza Miętusa, byłego skoczka narciarskiego i trenera kadry juniorów, wstrząsnęła środowiskiem sportowym w Polsce. Gdy w sieci zaczęły pojawiać się niepotwierdzone spekulacje na temat okoliczności jego śmierci, głos zabrała żona zmarłego – Magdalena Prochot-Miętus. Kobieta opublikowała w mediach społecznościowych stanowczy apel do dziennikarzy i internautów.
Prośba o spokój w trudnych chwilach
W pierwszym wpisie na Instagramie wdowa zwróciła się bezpośrednio do redakcji, prosząc o poszanowanie prywatności jej i dwóch synów w tym trudnym okresie. Podkreśliła, że w przestrzeni publicznej krążą nieprawdziwe informacje dotyczące śmierci jej męża i zaapelowała, by ich nie powielać.
Drugi, obszerniejszy wpis wieczorem
Kilka godzin później, tuż przed godziną 20:00, Prochot-Miętus opublikowała kolejną, dłuższą wiadomość. Napisała w niej, że najlepszym gestem, jaki otoczenie może dziś okazać rodzinie, jest zachowanie milczenia, empatia oraz powstrzymanie się od rozpowszechniania niesprawdzonych informacji. Zaznaczyła też, że za każdą tragedią stoją bliscy, którzy w takich chwilach przeżywają ogromny ból.
Kim był Grzegorz Miętus
Zmarły był jednym z najzdolniejszych polskich skoczków swojego pokolenia. W 2009 roku wywalczył brązowy medal mistrzostw świata juniorów w konkursie drużynowym. W Pucharze Świata zadebiutował w 2010 roku w Zakopanem, a w ostatnich latach pracował jako trener bazowy w kadrze juniorów Polskiego Związku Narciarskiego. Informację o jego śmierci potwierdził oficjalnie PZN.



