----- Reklama -----

Tak Kraków spieprzył markę, którą wcześniej sam stworzył

M N
M N

Da się? Da się. Można wykreować markę, a potem całkowicie ją spieprzyć. Tak zrobił Kraków z Paradą Smoków.

Parada Smoków to impreza która corocznie przyciąga do Krakowa całe rzesze ludzi. Efektowne pokazy chcą zobaczyć krakowianie, mieszkańcy okolicznych miejscowości oraz turyści, którzy akurat przebywają w naszym mieście. Marka jest tak mocna, że stała się magnesem. Warto przyjechać w tym czasie do Krakowa, by zwiedzanie zakończyć tego dnia nad Wisłą, będąc świadkiem niezwykłego pokazu.


----- Partner Działu Kraków -----



Impreza nie jest łatwa w obsłudze. Liczba miejsc z dobrą widocznością zawsze była ograniczona. Wybierając się na Paradę Smoków trzeba było liczyć się z tym, że trzeba będzie przepychać się w tłumie i walczyć o właściwe miejsce. Wszyscy, lub niemal wszyscy wiedzieli o takich ograniczeniach tej imprezy, a mimo to: pokochali ją wyjątkowo mocno.

Ale to co się stało w tym roku przerosło wszelkie oczekiwania. Impreza została przeniesiona z tak lubianego zakola Wisły pod Wawelem, gdzie panują chyba najlepsze warunki do oglądania Parady. Miasto informowało o tej zmianie, ale to nic nie dało. W sobotni wieczór tysiące ludzi rozsiadło się na bulwarach przy Wawelu w oczekiwaniu na wielki pokaz, ale… nie wydarzyło się nic. Parada została przeniesiona o kilka kilometrów, na Bulwar Tyniecki.

A tam o miejsce było jeszcze trudniej. A co gorsza, wielki teren bulwarów został wygrodzony dla osób, które wykupiły wejściówkę za 250 zł. Nagle okazało się, że nie jest to już impreza dla wszystkich. To impreza dla tych bogatszych, a reszta niech ginie próbując przepychać się przez krzaki, wspinając się na mury, ryzykując zdrowie dla jakiegokolwiek widoku. A przecież w wielu przypadkach mówimy o rodzinach z dziećmi.

Zdezorientowani krakowianie tułali się wzdłuż Wisły. Bulwar Tyniecki od strony Salwatora został całkowicie zamknięty. Można było odnieść wrażenie, że widok na smoki jest chroniony. Jakby przysługiwał tylko nielicznym. Z imprezy, która łączy, stworzono wydarzenie, które dzieli. Frustruje i złości. Daje poczucie dezorientacji i straconego czasu.

Kraków stworzył piękną markę, a potem sam ją spuścił w toalecie. I choć mówimy tylko o kulturalnym wydarzeniu, to sobotnie zdarzenia potęgują wrażenie, że w Krakowie nie udaje się ostatnio nic. Nawet popatrzeć na smoka nie da się w spokoju.

MM

Quick Link

Podaj dalej
Zostaw komentarz

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *